Co zrobić z tą osiemnastką?

Syn ją niedługo kończy. Uczcić to trzeba jakoś szczególnie. Ale jak? Właśnie ta sprawa spędza mi sen z powiek...

Kiedy Sebastian był mały, wyobrażałam sobie jego 18-te urodziny jako wielkie święto rodzinne. Ale mój syn podrósł i nie ma ochoty na żadne, jak on to mówi - "rodzinne spędy".

Reklama

- Może i ma rację - stwierdził mąż. - W końcu 18-letni chłopak woli zabawić się w gronie rówieśników.

Z tym, że ja wiem z opowiadań koleżanek, jak te imprezy wyglądają.

- Mieszkania nie poznałam po powrocie. Plamy z ketchupu na ścianach, pełno petów, walające się butelki - wspomina moja koleżanka Iza. - Żałowałam, że zaufałam Kasi.

Powinnam zostać i pilnować.

- A ja wynajęłam lokal. Kacper zaprosił 15 osób. Byłam spokojna, bo personel miał na nich oko - włączyła się do rozmowy druga znajoma. - Zamówione były orzeszki, paluszki, pizza, tort...

No, było też piwo, niewiele, w symbolicznej beczułce. Może to i dobry pomysł. Tak myślałam, dopóki Ewa nie powiedziała mi, że to kosztowało, około 700 zł. Nie stać mnie na taki wydatek. Spłacamy kredyt na samochód i liczymy się z każdym groszem.

- Sebastian, nie musisz tak szumnie obchodzić swoich urodzin - próbowałam tłumaczyć synowi,

kiedy dowiedziałam się, że chce zaprosić pół klasy.

- Mamo, dlaczego inni mogą, a ja nie?! Przecież raz w życiu kończy się 18 lat. Jak chcesz, będę roznosił ulotki, oddam wam pieniądze - obiecywał.

Ale to nie wchodzi w grę. Po pierwsze nie ma w okolicy pracy, nawet takiej, o jakiej on mówi. Poza tym on ma się uczyć do matury. Zresztą nie chodzi tylko o pieniądze. Po opowieści Izy, za nic na świecie nie zostawiłabym "osiemnastki" bez kontroli. A o tym Sebastian słyszeć nie chce.

- Zaproś kilka osób, na pizzę i wino do lokalu - zaproponowałam.

- Chyba nie wiesz, co mówisz - skwitował. - Jak nie chcecie zostawić mi wolnej chaty, to wielkie dzięki - trzasnął drzwiami i poszedł do siebie.

- Pozwól mu. Najwyżej potem razem wszystko posprzątacie, przeprosicie sąsiadów za hałasy - radzi

mi młodsza siostra. A ja nawet nie chcę tego słuchać. Sebastian kończy 18 lat w grudniu. Już teraz mam dosyć tych dyskusji o jego urodzinowej imprezie. Syn chodzi naburmuszony. Nie mam pojęcia,

co robić. A może zapożyczyć się i urządzić mu to przyjęcie w lokalu?

- Czy ktoś ma jakiś pomysł na osiemnastkę, z której zadowoleni byliby nie tylko imprezowicze, ale i rodzice? - myślę sobie czasem.

Nie tracę nadziei, że ktoś coś rozsądnego doradzi, bo mi samej nic już nie przychodzi do głowy.

Nina B. z Krakowa

Co robić w tej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie" ? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 43 (w sprzedaży od czwartku - 28 października br.) i na stronie www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje