Córka zakochała się w nauczycielu

Wychodziłam z gabinetu wychowawczyni mojej 16-letniej córki Martyny z policzkami pałającymi wstydem...

...W uszach jeszcze brzmiały mi jej słowa:

Reklama

- Martyna uwodzi nauczyciela matematyki - powiedziała. - Wpatruje się w niego na każdej lekcji, specjalnie w tym celu przesiadła się do pierwszej ławki. Zaczęła się dość wyzywająco malować.

- Malować? - nie wierzyłam własnym uszom. - To niemożliwe. Widzę ją co dzień, jak wychodzi do szkoły. Nie jest umalowana.

- Widocznie maluje się w szatni - powiedziała wychowawczyni. - Ale to nie wszystko... Martyna czatuje pod szkołą na pana Andrzeja i stara się przejść z nim chociaż kawałek, gdy on idzie do domu. Po lekcjach ociąga się z wyjściem z klasy, aby być z nim sam na sam. Wysyła mu też maile, w których wyznaje mu miłość...

- Nie mogę w to uwierzyć - byłam wstrząśnięta. - Nie wiem... Czy on jej jakoś nie zachęcił... - zasugerowałam.

- Nie - zaprzeczyła wychowawczyni. 

- Sprawdziłam to, o czym pani mówię. Poza tym to on się do mnie zwrócił z tym problemem, bo czuje się nie tylko bardzo niezręcznie, ale jest wręcz przestraszony... To młody mężczyzna, ale świetny pedagog. Zastanawia się, czy nie odejść z naszej szkoły, jeśli Martyna nie zmieni swojego postępowania.

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Po prostu mnie zamurowało!

- Rozmawiałam już z pani córką - kontynuowała wychowawczyni. - Ona... niczemu nie zaprzecza i to mnie najbardziej martwi... Nie rozumie, że zachowuje się bardzo niestosownie, że nauczyciel to nie to samo co kolega.. Dlatego proszę panią o interwencję - zakończyła. - Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w szkole - dodała sucho.

"To nie może być prawda! Martyna na pewno jakoś to wyjaśni" - myślałam z nadzieją, wracając do domu.
Niestety, myliłam się.

- Och mamo, ja go kocham! - potwierdziła córka, gdy zapytałam, czy rewelacje wychowawczyni to prawda. -Jest słodki i taki mądry, i przystojny. Ciacho!

- Martyna, dość! - przerwałam te zachwyty. - Masz 16 lat, a on jest dorosły i jest twoim nauczycielem, a nie kandydatem na chłopaka! Jak możesz nawet pomyśleć, że może cię coś z nim łączyć?

- A dlaczego nie? - prychnęła.

- Bo to szkoła, a amory z nauczycielami są absolutnie zakazane, nie rozumiesz tego?! - zdenerwowałam się.

Po minie córki zorientowałam się, że chyba jednak nie rozumie. Jestem załamana. Jak na nią wpłynąć, by zostawiła młodego nauczyciela w spokoju? Czekać, aż jej przejdzie czy może przenieść ją do innej szkoły? Ale czy to coś da?

Agnieszka Kołodziej z Brzezin

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje