Czarnym charakterom jest łatwiej w życiu?

​Janka poznałam 5 lat temu. Był rozwodnikiem, ja również.

Znaleźliśmy wspólny język i zainteresowania. Po półrocznej znajomości, zdecydowaliśmy się na stały związek. Byłoby nam dobrze, gdyby nie Marek, już dorosły syn Janka z pierwszego małżeństwa. To prawdziwa czarna owca w rodzinie, czarny charakter. Nam zatruwa życie, a sam z opresji ląduje jak kot na cztery łapy.

Reklama

Pół roku temu mąż dowiedział się o kłopotach finansowych syna. Napożyczał chwilówek, a potem nie mógł ich oddać. Mąż w tajemnicy przede mną je spłacił. Dowiedziałam się o tym przez przypadek, od wspólnych znajomych, ale udaję, że nic nie wiem. Dwa miesiące temu mąż pożyczył mu samochód. Na efekt długo nie było trzeba czekać. Marek go rozbił na parkingu. Janek zobaczył, podrapał się po głowie i nic. Wziął to na siebie. Wczoraj dowiedziałam się, że synalek pożycza od znajomych pieniądze na konto ojca. To już przesada! Takiemu to łatwiej z życiu. Chcę rozmówić się z mężem. Boję się tylko tego, że Janek może odebrać to jako atak na jego osobę. Ale chyba  nie mogę dalej udawać, że nic się nie dzieje?

Kinga 47 l.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje