Czy istnieje zdrowa zazdrość?

W okresie narzeczeństwa i w pierwszych latach małżeństwa wydawało mi się, że problem zazdrości między nami nie istnieje.

Najpierw, szaleńczo zakochani, większość czasu naturalnie spędzaliśmy razem. Potem było jedno dziecko, drugie, nie miałam czasu na nic poza opieką nad nimi. Mąż przyzwyczaił się, że wciąż jestem w domu.

Reklama

Ale dzieci podrosły, ja wróciłam do poprzedniej wagi. I poczułam, że chcę wyjść do ludzi. Spotykać się ze znajomymi, na co przez kilka lat nie mogłam sobie pozwolić...

Zawsze byłam atrakcyjna, podobałam się mężczyznom. Nagle mój mąż zaczął mnie kontrolować. " Dokąd idziesz, z kim, kiedy wrócisz?" - pytał za każdym razem. I szukał powodu, dla którego powinnam zostać w domu. A już nie daj Boże, gdy się wygadałam, że na spotkaniu będzie też jakiś kolega... Stał się koszmarnie zazdrosny. Czuję, że siedząc w domu z dziećmi, miałam więcej swobody niż teraz.

Źle mi. On następnego dnia mnie przeprasza za swoje zachowanie, ale za każdym razem znów jest tak samo.

Moja przyjaciółka mówi, że to co on wyprawia, jest chore. Nawet ją kiedyś wypytywał, kto z nami był w kawiarni. Mówi, żebym się zastanowiła, bo będzie tylko coraz gorzej. Jej zdaniem powinnam postawić mu ultimatum: albo przestanie mnie tak kontrolować, albo się rozstaniemy. Zastanawiam się, co zrobić. Posłuchać jej? Ale on przecież kiedyś taki nie był. Może się zmieni?

Klaudia, 36 lat

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje