Czy ja już się nie liczę?

​ - Kamil, idź do fryzjera, strasznie zarosłeś - powiedziałam do mojego 17-letniego syna.

Ala, moja 10-letnia córka zachichotała. Kamil popatrzył na nią złowrogo. - Nie pójdę, zapuszczam. Będę nosił długie włosy. Takie podobają się Natalce - stwierdził. Westchnęłam. Od kilku miesięcy muszę godzić się z różnymi dziwnymi pomysłami Kamila. Wszystko się zaczęło kiedy zakochał się w Natalii. We wrześniu dołączyła do ich klasy i mój syn wsiąkł z kretesem.

Reklama

Najbardziej bałam się, że opuści się w nauce, ale nie. Tylko teraz ma inne upodobania... - Mamo, jedziemy z Natalią na weekend do Zakopca, na narty - oznajmił mi któregoś dnia. - Na narty? Przecież nigdy cię to nie interesowało - zdziwiłam się. - No tak, ale Natalia lubi jeździć i może przy niej się poduczę - tłumaczył. - Skoro Natalia lubi, to oczywiście... -  drwiłam. Potem okazało się, że buty, które mu wybrałam są już niedobre. Kupione przeze mnie koszule w kratkę są okropne i na gwałt potrzebne są gładkie. I czarne dżinsy. I jednobarwne skarpetki. I koniecznie skórzana bransoletka na rękę...

- To ta jego Natalcia tak nim kręci - wykrzywiła się Ala. Niedługo potem poznałam Natalię, była u nas na kolacji. Ot, taka sobie. Przeciętna. Ale Kamil nie odrywał od niej wzroku. - Chcę się zapisać na kurs hiszpańskiego - stwierdził w czasie ferii. - Chodzisz na angielski - przypomniałam mu. - Ale uczyłbym się razem z Natalią... - Jak sobie zarobisz, to proszę bardzo - wzruszyłam ramionami. Byłam zła na syna, że tak łatwo ulega wpływom Natalii.

"Ale to są drobiazgi, czego ja się czepiam. Zazdrosna jestem?" - upominałam samą siebie. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, ale na początku drugiego półrocza Kamil oznajmił mi: - Nie będę zdawał na medycynę. - Jak to? - spytałam zaskoczona. - Te studia są trudne i długo trwają. Natalia wybrała łatwiejsze, ekonomię - odparł ze spokojem syn. - Przecież o medycynie mówiliśmy od kilku lat, a ty tak nagle zmieniasz zdanie? Tylko dlatego, że Natalia idzie gdzie indziej? - byłam zdenerwowana. Kamil tylko wzruszył ramionami. Tego już  za wiele... Ta dziewczyna ma niego zgubny wpływ! Bo dla niego liczy się tylko jej zdanie. Dopóki chodziło o błahostki, przymykałam oczy. Ale nie wtedy gdy chodzi o studia i jego przyszłość. Jak mam pomóc Kamilowi odzyskać trzeźwe spojrzenie?         

Kinga M. z Krakowa

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 13 (w sprzedaży od czwartku 28 marca br.)  i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: córka | matka | rodzina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje