Czy można aż tak się zmienić?

Dwa lata temu upadła męża firma. Stracił swoje dobre stanowisko. Całkiem się załamał.

Przez nasze wspólne życie to mąż głównie na nas zarabiał. Ja też pracowałam, ale miałam przerwy na wychowanie dzieci. Teraz już są dorosłe, ja znalazłam lepszy etat. Natomiast dwa lata temu upadła męża firma. Stracił swoje dobre stanowisko. Całkiem się załamał.

Reklama

Szukał czegoś przez znajomych, ale okazało się to nie takie proste. Na mnie spadł ciężar utrzymania domu. Na szczęście awansowałam, więc jakoś dawaliśmy radę. Mąż też zaczął dostawać propozycje, ale z nich nie korzystał. Zauważyłam, że chyba się przyzwyczaił do takiej sytuacji. Ja pracuję, a on siedzi w domu. Nawet moje znajome zaczęły mnie pytać, czy on zachorował...

Teraz znów pojawiła się oferta, wydaje się, jakby dla niego stworzona. A on znów wydziwia, że za mało płacą... Jedna nasza córka jest za granicą, ale druga zaczęła studia w innym mieście. Pieniądze są nam potrzebne. Moja mama mówi (jego rodzice nie żyją), żebym mu postawiła sprawę jasno: albo on idzie do pracy, albo ja przestaję opłacać czynsz i rachunki. Czy tak powinnam zrobić, czy dać mu jeszcze trochę czasu. Może by znalazł lepiej płatną pracę?

Marzena (48 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje