Czy porzucić męża dla dawnego ukochanego?

Jestem mężatką od ponad 17 lat. Czy szczęśliwą? Rozum mi mówi, że powinnam być.

Piotr, mój mąż, to dobry człowiek, zaradny, opiekuńczy. Dba o rodzinę. Zawsze miałam w nim oparcie, dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Biedy przy nim nie zaznałam. Ale miłości też nie, mimo że mąż bardzo mnie kocha. Tylko że ja go nie kocham i nigdy nie kochałam. Dlatego nie byłam w stanie otworzyć się na uczucie, którym on mnie obdarzył. Wyszłam za niego z rozsądku, tylko dlatego, by spełnić życzenie mojej mamy. Mama ciężko chorowała. A ja wtedy akurat zakochałam się do szaleństwa. Bartosz był miłością mojego życia. I on mnie kochał, planowaliśmy wspólne życie, ślub. Bartosz jednak to nasze wspólne życie planował za granicą. Nie chciał mieszkać w Polsce, twierdził, że tu nigdy do niczego nie dojdzie. A za granicą miał rodzinę, która miała mu pomóc. Gdy usłyszała o tym moja mama, wpadła w rozpacz. Błagała, bym nie wyjeżdżała, nie zostawiała jej. Poza tym, dobrze pamiętam, gdy mówiła, że jeśli Bartosz naprawdę mnie kocha, zostanie ze mną w Polsce. Niestety, nie chciał. W tym czasie poznałam Piotra. Zabiegał o mnie, więc wyszłam za niego - właśnie by spełnić życzenie mamy i trochę, by zrobić na złość Bartoszowi. A Bartosz wyjechał i ślad po nim zaginął na prawie 20 lat. Tylko że ja nigdy nie przestałam go kochać... 

Reklama

A ostatnio stało się coś niezwykłego. Bartosz wrócił do kraju i nieoczekiwanie znów pojawił się w moim życiu. Tak po prostu, z dnia na dzień, bez żadnego uprzedzenia. Odnalazł mnie przez wspólnych znajomych. Jak się okazało, jest rozwodnikiem, jego była żona z dziećmi została za granicą. A on wrócił do Polski na stałe. Boże, gdy go zobaczyłam... Od tej chwili nie mogę spać ani jeść. Bartosz twierdzi, że nigdy nie przestał mnie kochać. I marzy o tym, byśmy znów mogli być razem. A ja... Chyba oszalałam, bo też nie marzę o niczym innym. Wiem, mam męża, dzieci, ale to nieważne. Jestem gotowa rozwieść się, byle tylko być z Bartoszem. Zresztą, on nie mówi o niczym innym, jak tylko o wspólnym ze mną życiu. 

Zwierzyłam się z tego Ewie, mojej najbliższej przyjaciółce. Ale ona powiedziała mi, bym przejrzała na oczy. Bo zachowuję się jak niedojrzała nastolatka. Przyjaciółka pyta, czy warto poświęcić rodzinę dla kogoś, kto tak naprawdę na to nie zasługuje i bawi się moimi uczuciami? Ewa twierdzi, że Bartosz mnie nie kocha. Gdyby mnie kochał, nigdy by nie wyjechał. A jeżeli już to zrobił, to teraz, po latach, nie odważyłby się burzyć mojego życia. Ewa mówi, że tak nie postępuje ktoś, kto kocha, tylko wróg. Co robić?   

Magda, 41 lat


Chwila dla Ciebie 47/2012

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: zdrada

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje