Czy powinnam się wstydzić?

​Byłam mężatką przez 30 lat. Początki były trudne.

Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Ale jakoś nie poddawaliśmy się. Przez te lata dorobiliśmy się mieszkania, wychowaliśmy dwójkę, już dorosłych, dzieci. W moim związku z Marcinem wszystko było w porządku. Nigdy się u nas nie przelewało. Mąż zarabiał niewiele, ja za swoją pracę w sklepie też nie dostawałam kokosów. Przez całe nasze życie, żeby coś mieć lub wspomóc dzieci, musieliśmy rezygnować z przyjemności. Wyjazd na urlop? Jaki urlop! Ewentualnie wypad na działkę do znajomych. Dwa lata temu Marcin nagle odszedł. Zmarł na zawał, kiedy wracał po pracy do domu. Przeżyłam szok. Po pogrzebie żyłam jak pustelnica, a moja sytuacja materialna stała się jeszcze gorsza. Po opłaceniu rachunków, ledwo starczało na jedzenie...

Reklama

Tak było do sierpnia ubiegłego roku. Wtedy poznałam Stanisława. Przyszedł do mnie, do sklepu. Robił zakupy. Klientów akurat nie było, więc wywiązała się między nami rozmowa. Stanisław może piękny nie jest, ale za to bardzo, bardzo oczytany i inteligentny. Przypadł mi do serca. Po tym spotkaniu były następne. Po dwóch tygodniach Stanisław zaprosił mnie do siebie. Trochę się ociągałam, ale czułam, ze znajomość z nim może odmienić moje życie. 

Już za progiem sklepu stanęłam jak wryta. Staś otworzył mi drzwi pięknego auta i zawiózł mnie do swojego domku na przedmieściach. Czułam się jak jakaś księżniczka. Pierwszy raz w życiu! Obok domu jest sad i ogródek. O takim marzyłam od zawsze! Staś okazał się nie tylko inteligentny, ale i majętny. Od tej pory moje życie zmieniło się nie do poznania. On zakochał się we mnie. Też jest wdowcem i czuje się samotny. Ja nie wiem, czy go kocham, ale jestem samotna i bez pieniędzy. Podoba mi się takie dostatnie życie. A i moim dzieciom będę mogła pomagać. Moje znajome mówią do mnie, żebym się wstydziła, że tak racjonalnie myślę.

Jadwiga (55 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje