Czy to już kryzys wieku średniego?

​Trudno mi o tym mówić, ale potrzebuje pomocy. Sądzę, ze nadszedł moment, w którym przestaje się być interesującą, atrakcyjną kobieta a staje się po prostu kura domową.

Czy to dotyka każdą z nas? Mam 51 lat i coraz trudniej spojrzeć mi na siebie w lustrze. Koszmarne zmarszczki wyskakują mi na twarzy, jakbym je specjalnie hodowała. To już nie kurze łapki, to wszechobecne łapska, które niszczą mój wizerunek. Oczy, kiedyś tak promienne i radosne, są dziś smutne, zapadnięte, ponure. Mąż był we nie szaleńczo zakochany, byłam pewna w stu procentach jego miłości i oddania. Teraz wydaje mi się, że ostygł, nie zauważa mnie, nie chce... Wpatruje się tylko w młode dziewczyny na ekranie telewizora. Przestałam już, jakiś czas temu, zakładać jego ukochane, seksowne koszulki nocne o rozbieraniu się przy nim czy spaniu nago nie wspominając. Do sypialni przemykam ukradkiem i chowam się pod kołdrę po czubek nosa. On się temu dziwi, mówi czasem, że wcale nie jest ze mną jeszcze tak źle. Nie wierzę mu. Chwilami myślę, że zwariuję. A może faktycznie, jak twierdzi mąż, przesadzam?

Reklama

Alicja (51 l.)

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: Dom | żona | para

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje