Czy to wstyd, że chcemy zabawić się z mężem gadżetami z sex shopu?

Postanowiliśmy ostatnio z mężem urozmaicić pożycie intymne.

  Doszliśmy bowiem do wniosku, że w naszej sypialni zrobiło się nudno, zagościła w niej rutyna. Jesteśmy małżeństwem od 15 lat, po takim czasie to w końcu nic dziwnego. No tak, ale jak tę rutynę przegonić, na to już nie mieliśmy pomysłu. Na szczęście, któregoś dnia wpadła nam w ręce reklama w gazecie. Ogłaszał się sklep wysyłkowy z gadżetami erotycznymi. Od razu z mężem ucieszyliśmy się, że to coś dla nas. Tym bardziej, że mieszkamy w maleńkiej miejscowości, po takie gadżety musielibyśmy jechać kawał drogi, do sex shopu w jakimś dużym mieście. Czym prędzej wybraliśmy więc z mężem to, co nam się spodobało i wysłaliśmy list z zamówieniem. Paczka przyszła szybko, tylko akurat nie było nas w domu. Listonosz zostawił więc awizo. Poszłam na pocztę odebrać przesyłkę. Cieszyłam się, że wieczorem będziemy mogli z mężem wypróbować nasze nowe "zabawki". Gdy weszłam na pocztę i podeszłam do okienka, od razu powitały mnie dziwne uśmieszki na twarzach urzędniczek. Zresztą, nie tylko uśmieszki, ale i niewybredne, związane z seksem komentarze. A mnie nagle oblał zimny pot! Jak mogliśmy być z mężem tak nieostrożni, tak głupio się zachować!

Reklama

Przecież w naszej mieścinie wszyscy się znają. Czy to na poczcie, czy w sklepie pracują sami znajomi. A my, zamawiając z mężem te gadżety erotyczne, staliśmy się pośmiewiskiem! Bo to się zaraz rozniesie po całym mieście.     To wszystko w jednej sekundzie, gdy podchodziłam do okienka, przemknęło mi przez myśl. Na szczęście, jakimś cudem zachowałam zimną krew. Powiedziałam, że zaszła jakaś pomyłka, że listonosz zostawił dla nas awizo, a my przecież nic nie zamawialiśmy. I w związku z tym nie będę odbierać żadnej paczki. Słysząc to, urzędniczki zaczęły żartować, że jak wszyscy na poczcie zobaczyli tę paczkę, to mieli niezły ubaw. Bo przeczytali nasze nazwisko, zobaczyli, że przesyłka jest ze sklepu "Erotic", itp, itd. Ja rzuciłam tylko, że widać ktoś zrobił sobie głupi żart i tyle. 

W domu opowiedziałam wszystko mężowi, przekonana, że mnie pochwali. Tymczasem on mnie wyśmiał, że źle zrobiłam. Bo skoro w naszym mieście i tak wszyscy przypinają wszystkim łatkę, to co nas obchodzi, co jeszcze nowego o nas powiedzą? Mąż się zdenerwował i kazał mi odebrać paczkę z poczty. A ja na to, że nie odbiorę, bo mi po tym wszystkim cała ochota na igraszki w sypialni przeszła. Tym do reszty wyprowadziłam męża z równowagi. A mnie się naprawdę odechciało zabawy. Może ta sytuacja na poczcie to był jakiś znak, żeby nie popełniać żadnych szaleństw?

 

Jadzia, 49 lat

 


 


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: sex | sex-shop | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje