Czy warto na nowo zaufać?

Mój mąż czekał trzy lata na wyjazd do sanatorium. W końcu pojechał.

Wcześniej oczywiście słyszałam różne historie, o tym, co się dzieje na takich turnusach. Ale przeżyliśmy ze sobą ponad 30 lat, bywały trudne chwile, jednak zawsze mieliśmy do siebie zaufanie.

Reklama

Mąż dzwonił codziennie, byłam spokojna. Gdy wrócił, spotkałam znajomą, której mąż, jak się okazało, był na tym samym turnusie. I powiedziała mi, że panowie dobrze się tam bawili. Były potańcówki, imprezy z alkoholem, panie do towarzystwa...

Wieczorem powiedziałam mężowi o spotkaniu z koleżanką. Najpierw wił się jak piskorz, w końcu przyznał, że "trochę się bawili", ale głównie w męskim towarzystwie. I żebym przypadkiem nie myślała, że mnie tam zdradzał... Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale z czasem przestałam o tym myśleć. Mąż zachowywał się jak dawniej. Chyba mu uwierzyłam. Chyba...

Ale niedawno przyszła wiadomość, że mąż znów może pojechać do sanatorium. Po poprzednim wyjeździe wystąpił o skierowanie, bo wiadomo, że długo się czeka. Tylko wtedy mnie to nie zdziwiło. A teraz... mam wątpliwości. Rozmawiałam o tym z tamtą koleżanką i ona mówi, że jak raz tak się zabawił, to znowu to zrobi. Nie wiem, jak się zachować. Czy powiedzieć mu, że się nie zgadzam?


Marta (56 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje