Czy zawsze warto iść na kompromis?

Nie ukrywam, że jestem osobą, która lubi postawić na swoim. Czasem mam z tego powodu kłopoty, ale nic na to nie poradzę.

Nawet mąż to zaakceptował, zwłaszcza, że gdy robiliśmy tak, jak chciałam, były tego dobre efekty. Niedawno ożenił się mój jedyny syn. Na początku nie bardzo podobała mi się jego wybranka. Jak dla mnie trochę za nowoczesna, nawet ślubu nie chciała wziąć kościelnego. 

Reklama

Ale jakoś to wymogłam. Zresztą całe wesele sama im opłaciłam, bo ona jest sierotą, wychowywała się w domu dziecka. Teraz okazało się, że synowa jest w ciąży. Oboje kończą studia, nie mają pieniędzy. Od razu zaproponowałam, żeby zamieszkali u nas. Dom duży, ja pomogę, przecież wiadomo, młodzi nie wiedzą, jak postępować z małym dzieckiem... A oni się nie zgodzili.


 Syn mówi, że właśnie załatwia niezłą pracę, wynajmą mieszkanie i sobie poradzą. A ja czuję, że to ona tak go do tego namówiła. Mąż mówi, żebym odpuściła. Zobaczą, jak ciężko jest na swoim, i sami przyjdą. Syn nawet zaproponował, że jak dziecko się urodzi, to na pierwsze miesiące wprowadzą się do nas. Ale na stałe chcą żyć osobno. A mnie się wydaje, że to nie ma sensu. Po co tracić czas na eksperymenty. Powinnam wpłynąć na syna, żeby nie wydziwiali, tylko od razu zamieszkali z nami?

Krystyna (53 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje