Czyha na mieszkanie cioci

​Kinga, moja 17-letnia córka zawsze była uparta. Może dlatego, że jest zodiakalnym Baranem.

Nauczyłam się jakoś z nią dogadywać, ale kilka tygodni temu przeszła sama siebie. Zaczęło się od tego, że siostra mojej mamy, która nie ma dzieci, postanowiła swoje mieszkanie przepisać na Kingę.

Reklama

- Moi drodzy, tak będzie dobrze. Kingusia jest dla mnie jak wnuczka...

Poszliśmy więc do notariusza i córka stała się właścicielką mieszkania. Nie przewidywaliśmy, że darowizna ta może stać się przyczyną naszych kłopotów.

- Nie zabraniaj mi, bo się wyprowadzę! Mam przecież dokąd, nieprawdaż? - stwierdziła hardo, kiedy nie chciałam zgodzić się na całonocną imprezę u jej koleżanki.

- Hola moja droga, będziesz miała dokąd, jak ciocia uzna, że chce ci mieszkanie przekazać. A na razie mieszkasz z nami i masz się nas słuchać - usiłowałam ją przywołać do porządku.

Myślałam, że to uspokoi jej mieszkaniowe zapędy. Ale myliłam się, bo kiedy odprowadzała ciocię do samochodu po obiedzie u nas, niby mimochodem zagadała:

- Widzisz ciociu, jak by ci było u nas dobrze? Jakbyś się tu przeprowadziła oddałabym ci mój pokój.

- Na pewno, dziecko - taktownie roześmiała się ciocia i pożegnała się.

- Kinga, nie bądź nachalna, to niegrzeczne! Nie proponuj cioci przeprowadzki, bo ona doskonale wie, że może u nas zamieszkać. A ty zapewne nie z dobrego serca chcesz to zrobić - powątpiewałam.

- No pewnie. Ona mieszkałaby u mnie, a ja u niej. To znaczy ja... u siebie - szybko się poprawiła.

Potem zaczęła paplać, co chciałaby w mieszkaniu cioci zmienić, i że chętnie zaprosiłaby już teraz koleżanki na małą imprezę...

- Jaka impreza, jakie koleżanki?! Uspokój się! Nie masz prawa nic tam robić - zdenerwowałam się. - Jak będziesz się tak rządzić, to ciocia cofnie darowiznę, bo ile można być wypraszanym z własnego mieszkania!

Na kilka dni zamilkła. Ale teraz znowu zaczęła jęczeć, że wolałaby się przeprowadzić, bo będzie miała bliżej na uczelnię, gdy pójdzie na studia...

Już nie mam do niej siły! Jak zmusić Kingę, by przestała patrzeć  tylko na czubek własnego nosa, że powinna być taktowna, bo sprawia cioci przykrość. Głupio nam, że smarkula się tak okropnie zachowuje...

Anna W. z Krotoszyna

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 46 (w sprzedaży od czwartku 15 listopada br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: dom | spadek | awantura | córka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje