Dlaczego ona dostaje więcej ode mnie?

Mam dwie wnuczki: 13-letnią Olę i 9-letnią Haneczkę. Są bardzo różne...

Ola śmiała, przebojowa, wysportowana. "Nie da sobie w kaszę dmuchać" - myślę o niej zadowolona. Haneczka - przeciwnie - cicha, trochę wycofana i chorowita. 

Reklama

Często zajmuję się dziewczynkami. Kupuję im jakieś drobiazgi i słodycze. Kocham je obie tak samo mocno. Przynajmniej tak mi się do tej pory wydawało...

- Dziewczynki, gotowe jesteście do wyjścia? - kilka dni temu, jak zwykle, wybierałyśmy się na spacer.

- Hania jeszcze się grzebie - mruknęła Ola.

- Pomogę ci Haneczko - podeszłam do młodszej wnusi, która mocowała się z zapięciem kurtki.

 Kątem oka zauważyłam, że Ola przewraca oczami, ale zignorowałam to. Hania jest jeszcze mała i trzeba jej czasem pomóc.

- Babciu, pójdziemy na kremówki? - spytała Hania, gdy już w końcu wyszłyśmy.

- Tak, oczywiście - zgodziłam się, bo wiem, jak mała je lubi.

- Wiesz, że nie cierpię kremówek!  - ni stąd ni zowąd wybuchnęła Ola. - Zawsze tylko to kupujemy, co Hania chce, a jak ja o coś proszę, to nie!

- Ależ Olu, to nieprawda - powiedziałam zaskoczona.

- Prawda! - wnusia się rozkręcała. - Stale wszystko tylko dla Hani! Bo mała, bo chora, bo to, bo tamto... - przedrzeźniała mnie. - Hania częściej u ciebie nocuje, stale ją przytulasz, pomagasz i dajesz jej więcej drobnych z zakupów. Nawet pod choinkę dostała więcej słodyczy! A ja? Jestem gorsza? Ty mnie wcale nie kochasz!

- Oleńko... co ty mówisz... kocham was obie tak samo - tłumaczyłam. - Hania jest młodsza, to chyba normalne, że wymaga więcej uwagi niż ty - duża, samodzielna. Ty sobie doskonale ze wszystkim radzisz, ona jeszcze nie...

- A co to ma do rzeczy? - Ola najwyraźniej nie chciała zrozumieć. - Ja też jestem twoją wnuczką tak jak ona. A ty jesteś niesprawiedliwa!  - chlipnęła.

- A ty jesteś zazdrosna! - pisnęła Haneczka.

- Dziewczynki, uspokójcie się natychmiast - zarządziłam. - Wracamy do domu.

- No i widzisz, przez ciebie nikt nie zje kremówki - Hania była bliska płaczu.

- I dobrze - mruknęła Ola i zrobiła obrażoną minę.

Tego dnia już nie rozmawiałyśmy, ale wieczorem zaczęłam się zastanawiać, czy aby Ola nie ma racji... Czy ja rzeczywiście, nieświadomie nie faworyzuję Hani, a starsza to widzi i jest jej przykro? Ale czy ona jednak nie przesadza? Nawet jeśli tak jest, to czy to źle? Inaczej przecież traktuje się dziecko 9-letnie a inaczej 13-letnią pannę.

- Wiesz, niby 13 lat ma, wygląda na prawie dorosłą, ale w głowie to jeszcze dziecko - śmiała się sąsiadka, gdy jej powiedziałam o wybuchu Oli. - Ja bym się nie przejmowała - dodała.

Może ma rację, ale jednak nie daje mi to spokoju. Nie chcę, by Ola miała poczucie krzywdy. Co więc powinnam zrobić? Nie zwracać uwagi na jej fochy, czy potraktować je poważnie i jakoś jej to wynagrodzić?

Adela Zambrowska z Sycowa
 

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje