Dlaczego ukradłeś?

- Mateusz, skąd się wzięły te buty w twoim plecaku? - zapytałam mojego 10-letniego syna, kiedy wrócił ze szkoły. - Fajne prawda? Kolega sprzedał mi je na raty. Zapłacisz za mnie? - odpowiedział zadowolony syn.

Zdziwiłam się, że jakiś 10-latek sprzedaje swoje sportowe buty.

Reklama

- Mamo, on ma wszystko. Codziennie przychodzi inaczej ubrany, butów też ma kilka par - tłumaczył syn. Dowiedziałam się też, że lubi Michała i podarowuje mu różne drobiazgi: długopis, flamaster... - Nie powinieneś przyjmować takich prezentów od kolegi. Ciekawa jestem, co na to jego rodzice? - zapytałam. Nie jesteśmy zamożną rodziną. Tylko mój mąż pracuje i nie stać nas na markowe rzeczy. Dlatego widok drogich przedmiotów u Mateusza zaniepokoił mnie. Kilka dni potem spotkałam sąsiadkę, której córka chodzi z moim synem do tej samej klasy.

- Pani Małgosiu, od kilku dni się wybieram porozmawiać z panią. Otóż, w klasie giną różne rzeczy, a to pisaki, a to długopisy. Ostatnio zginęły chłopcu buty. I przepraszam, że to powiem, ale podejrzany jest Mateusz...

- O niczym nie wiem, to na pewno nie mój syn - zapewniałam, ale serce waliło mi jak oszalałe. W domu wszystko opowiedziałam mężowi.

- Zawsze go chronisz i zobacz, co z tego wychodzi! - krzyczał. Gdy Mateusz wrócił ze szkoły, dostał solidne lanie.

- Mamo, ja też lubię ładne rzeczy i takie chciałbym mieć w domu...- tłumaczył mi. A mnie żal ściskał serce. Oczywiście, na drugi dzień oddał buty i inne rzeczy. Przeprosił kolegę. Wiem jednak, że to nie rozwiązuje sprawy. Jak wytłumaczyć mu, że tak postępować nie wolno? Mąż zna jedną metodę - pas.

Małgorzata L. ze Świecia

Co robić w tej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 52 (w sprzedaży od czwartku 30 grudnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje