Dziecko, ty już ojcem?!

– Proszę pani, moja córka jest w ciąży – zaczęła, gdy tylko się pojawiła. – Z pani synem. – Z moim synem? On ma 17 lat – oburzyłam się. – Karolina też– powiedziała.

Kiedy mój 17-letni Kamil w lipcu wrócił z obozu w górach, podpytywałam, jak było. A on, jak zwykle niechętny do zwierzeń, odpowiadał: - Fajnie.

Reklama

Godzinami siedział przy komputerze, rozmawiał przez telefon, słał esemesy... W jedną sobotę zniknął na cały dzień, w drugą i w trzecią też.

- Zakochałeś się? - spytałam.

- Może... - uśmiechnął się. Zaczęła się szkoła. Syn, tak jak obiecał, sporo się uczył. Zauważyłam jednak, że ma jakiś problem. Był przygnębiony.

- Kamil, co się dzieje?

- Nic -ucinał rozmowę.

Na początku października odebrałam dziwny telefon. Zadzwoniła jakaś kobieta. Poprosiła o spotkanie.

- Chodzi o pani syna i moją córkę - usłyszałam.

Nie chciała nic więcej powiedzieć. Oczywiście, umówiłam się tak, jak chciała, na następny dzień. Zaczęłam zastanawiać się, o co może chodzić. Pojawiła się myśl, że dzieciaki się spotykają, a matka tej dziewczyny jest temu przeciwna.

- Proszę pani, moja córka jest w ciąży - zaczęła, gdy tylko się pojawiła. - Z pani synem.

- Z moim synem? On ma 17 lat - oburzyłam się.

- Karolina też- powiedziała.

Okazało się, że jej córka i Kamil poznali się na obozie i tam zaczęli z sobą chodzić. Po powrocie godzinami rozmawiali przez Internet. Kamil odwiedził ją kilka razy (Karolina mieszka w sąsiedniej miejscowości).

- Zakochali się - stwierdziła pani Ania. - To się zdarza. Ale tu jest ciąża. A pani syn będzie ojcem...

- To się okaże - nie wytrzymałam. Te słowa oburzyły moją rozmówczynię. Opamiętałam się i zaproponowałam spotkanie z Karoliną i Kamilem w naszym domu.

- Co wy narobiliście? Z czego będziecie żyć? - byłam wzburzona. Karola się popłakała.

- Pójdę do pracy - zadeklarował syn.

-Najpierw szkoła - zaprotestował mąż. - Masz ją skończyć.

- A co z Karoliną? Oni powinni się pobrać - oburzył się jej ojciec.

- Pan chyba żartuje? Przecież to dzieciaki - mąż spurpurowiał.  Rodzice Karoliny upierali się jednak przy ślubie. Mąż zaproponował, żeby młodzi mieszkali oddzielnie, a dziecko było przy matce. Zadeklarował oczywiście pomoc finansową.

- Dorosną, to sami zdecydują - powiedział, ale wszystkich nie przekonał. Nie wiem, co robić? Nie chcę konfliktu z rodzicami dziewczyny. Ani z Kamilem, który skłania się, by zamieszkać z dziewczyną. Uważam, że na to są za młodzi i niesamodzielni.  A może nie mam racji? Może powinni spróbować? Co będzie najlepszym rozwiązaniem?

Aldona B. z Żnina

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje