Gdy mówię "nie", nie szukaj pomocy u ojca

- Mamo, mogę już iść do Pawła? - spytał mój 9-letni synek, choć pół godziny wcześniej usłyszał ode mnie, że nigdzie nie pójdzie. Był niegrzeczny, porozrzucał swoje rzeczy i ich nie posprzątał, pochlapał zupą podłogę...

- Piotrusiu, już powiedziałam - nigdzie nie pójdziesz! Masz posprzątać ten bałagan - starałam się być spokojna i konsekwentna w rozmowie z synem. Ale w tym momencie zazgrzytał klucz w zamku i do mieszkania wszedł mój mąż.

Reklama

- Tatusiu, tatusiu, mama mi na nic nie pozwala! Byłem dziś najlepszy w klasie, pani pochwaliła mnie, a mama zabrania mi iść do Pawła - krzyk mojego syna słychać było w całym mieszkaniu.

- Ojej, a co to mamie się stało? Idź do Pawła, skoro byłeś grzeczny - usłyszałam zdumiona i drzwi za Piotrkiem zamknęły się zanim zdążyłam interweniować.

- Michał, dlaczego mu pozwoliłeś? - zaatakowałam męża. - Dlaczego nawet mnie nie spytałeś o to, co tu się działo, jak się nasz syn dzisiaj zachowywał?

- A co takiego mogło się dziać? Och, ty i te twoje konsekwencje... Chłopak ma prawo się wyszaleć - i zamknął się w łazience.

Byłam wściekła, że mąż tak lekceważy moje decyzje. Jeszcze tego samego wieczoru zadzwoniłam do przyjaciółki i wyżaliłam się.

- To zostaw ich parę razy samych, po południu. Niech twój mąż zacznie wychowywać swojego syna - radziła.

Czy sposób mojej przyjaciółki pomoże? A może jestem za surowa i wyolbrzymiam problem?

Katarzyna D. z Lublina

Co robić w tej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 47 (w sprzedaży od czwartku 25 listopada br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: wychowanie | rodzina | dzieci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje