Gdy pozostaje już tylko nadzieja...

Jak każda matka, chciałabym, żeby córka była szczęśliwa. Miała różnych chłopaków, nawet narzeczonych, ale ostatecznie z nich rezygnowała. Już jej mówiłam, że jak będzie tak przebierała, to zostanie sama.

Joanna jest naszą jedynaczką. Zawsze staraliśmy się przychylić jej nieba. Dobrze się uczyła, nie sprawiała kłopotów.

Reklama

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że chociaż dawno skończyła 30 lat, nie wyszła jeszcze za mąż. Jak każda matka, chciałabym, żeby córka była szczęśliwa. Miała różnych chłopaków, nawet narzeczonych, ale ostatecznie z nich rezygnowała. Już jej mówiłam, że jak będzie tak przebierała, to zostanie sama.

I w końcu poznała Marcina. Wydawało się, że wreszcie znalazła tego jedynego. Zaszła w ciążę.

Jednak on wcale nie zamierza pełnić roli męża i ojca. Prawie się nie spotykają. Joasia płacze po nocach, nie wie, jak go skłonić, żeby z nią został.

Teraz wymyśliła, że jak urodzi dziecko, a on je zobaczy - obudzi się w nim poczucie odpowiedzialności.

Nie wiem, co mam jej doradzić. Podtrzymywać tę nadzieję, choć uważam, że to nie ma sensu. Czy może powiedzieć jej wprost: weź się w garść, będziesz matką, ale na niego nie ma co liczyć.

Janina (60 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje