Idolka? Ok, ale dlaczego ona?

Chcę zrobić sobie tatuaż – oznajmiła nasza 15-letnia córka w niedzielę przy śniadaniu. – Taki, jak u Amy na ramieniu.

Mój mąż zakrztusił się kawą. 

Reklama

- Całkiem ci odbiło, dziewczyno - powiedział. - Koniec z tą całą Amy Winehouse! Jak się nie przestaniesz wygłupiać, to zabiorę ci płyty i odtwarzacz!

- Phi. Mam jeszcze komputer.

- Komputer też ci mogę zabrać! - wrzasnął mąż, a naburmuszona Sandra zamknęła się w swoim pokoju.

- Nie możesz tak na nią krzyczeć - zwróciłam się do męża. - To trzeba załatwić inaczej.

- Tak? Do tej pory cię słuchałem. Ponoć to normalne, że dziewczynki mają idolki. Że chcą wyglądać jak one, tak samo się ubierać, mieć taką samą fryzurę. Kazałaś mi się nie odzywać, jak Sandra sobie ufarbowała włosy na ten ohydny czarny kolor.  Do czego to doprowadziło? Chce tatuaż!

- Masz rację. Ale wrzaskiem nic nie osiągniemy.

- Czy ona nie mogła sobie wybrać na idolkę kogoś normalnego? - jęknął mąż.

- Zwykle zwraca się uwagę na tych, którzy się wyróżniają...

- Ale akurat tak? Przecież to alkoholiczka i narkomanka!

- Wiem. Pogadam z Sandrą.

Starałam się na spokojnie wyjaśnić córce, co nas niepokoi. Że wzorowanie się na chorej, nieszczęśliwej kobiecie jest niemądre. Że o wiele lepiej jest pozostać sobą.

- Ona była wielka! - oburzyła się. - To świetna kompozytorka i wokalistka! Zobacz, ile nagród dostała! Wy się po prostu nie znacie. Gdyby nie jej przedwczesna śmierć, osiągnęłaby jeszcze więcej!

- Możliwe, ale się zapiła - nie wytrzymałam.

- To nieprawda! - zaszlochała Sandra. - To kłamstwa wymyślone przez tych, co jej zazdroszczą!

I rozmowa się skończyła, bo córka uznała, że jestem do niej wrogo nastawiona. Próbowałam do niej jeszcze wrócić, ale usłyszałam tylko, że córka jak uzbiera wystarczająco dużo pieniędzy "zrobi" sobie nos à la Amy. To mnie załamało i odpuściłam dalsze tłumaczenia.

Nie chce i nie mogę zostawić tej sprawy. Sandra nadal robi wszystko, by upodobnić się do swojej ulubienicy. Nawet przeszła na dietę, żeby osiągnąć idealną jej zdaniem figurę. A my się martwimy, że to wszystko staje się niebezpieczne... Ale co zrobić, żeby Sandra stała się taka, jak wcześniej, żeby była po prostu sobą?

Edyta Mrożek z Kłobucka

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje