Jak mogła to wszystko wygadać?

Mamo, idę na spacer z Mariuszem! Gdzie jest mój nowy płaszcz? Daj mi jakieś kosmetyki! Perfumy! – moja trzynastoletnia Helenka aż miała wypieki z wrażenia.

- A kto to ten Mariusz? - spytałam.

Reklama

- Kolega ze szkoły, Mariusz Kowalski. Jest klasę wyżej. Mamy iść na lody! - jej oczy błyszczały.

Pomogłam jej znaleźć wszystkie rzeczy, których szukała i życzyłam jej dobrej zabawy. Znałam tego Mariusza z widzenia, jego mamę też, działała w radzie rodziców.

Helenka po powrocie była przeszczęśliwa. Natychmiast zadzwoniła do swojej przyjaciółki, Gaby i zamknęła się w pokoju, pewnie, żeby jej wszystko opowiedzieć. Słyszałam dochodzące zza drzwi piski i chichoty.

A następnego dnia Helenka wróciła ze szkoły zapłakana.

- Nienawidzę jej! - szlochała. - On świnia, a ona zdrajczyni. 

- Co się stało? - przytuliłam ją.

- Marcin się ze mną umówił tylko dla zabawy! Dowiedział się, że go lubię! - płakała. - Cały dzień za mną dziś chłopacy z jego klasy chodzili na przerwach i się nabijali, że za nim latam i że jestem łatwa. A to ta żmija Gaba wygadała swojemu bratu, który Mariusza zna! I mu powiedział! Co ja teraz zrobię. Nie wrócę już do tej szkoły nigdy!!!

Długo tłumaczyłam córce, że nie może się tak przejmować, że Gaba może przez głupotę wygadała jej tajemnicę. A na tamtych nie ma co zwracać uwagi, zwłaszcza na Mariusza. Jak nie będzie reagować, to zabawa się im znudzi. Ale Helenka nie słuchała. Pomyślałam, że musi jej minąć rozżalenie.

Następnego dnia nie poszła do szkoły, bo miała lekką gorączkę i źle się czuła. Kolejnego było tak samo. I kolejnego. Poprosiłam sąsiadkę, żeby do niej zaglądała.

I tak na różnych dolegliwościach minął cały tydzień. A cały weekend przesiedziała w swoim pokoju gapiąc się w ścianę. Nie odbierała telefonów od Gaby, choć ta dzwoniła kilka razy.

- Martwię się o nią - zwierzyłam się mojej siostrze.

- No wiesz, nie dość, że zawiodła się na chłopaku, to i na przyjaciółce. To poważna sprawa...

- Ale co mam zrobić? Przecież nie będę jej zmieniać szkoły. Musi wrócić tam i stawić temu wszystkiemu czoła.

- Pewnie. Ale daj jej może jeszcze jeden tydzień...

Nie podoba mi się ten pomysł. Każda dłuższa nieobecność w szkole powoduje zaległości, a Helenka i tak nie jest świetną uczennicą. Szkoda mi tego zmarnowanego czasu, który będzie musiała odrabiać z dużym trudem. Tylko jak poprawić jej humor? Sprawić, żeby zapomniała o tej całej sprawie? Jak wytłumaczyć jej, że tak naprawdę nie ma się czym przejmować?

Anna Maliszewska ze Słubic

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje