JEJ PAMIĘTNIK PRZECZYTALI WSZYSCY

Nigdy tam nie wrócę, nigdy! – moja dziesięcioletnia Justysia szlochała w poduszkę po powrocie ze szkoły.

Okazało się, że z plecaka wypadł jej w szkole prowadzony od blisko roku pamiętnik. Zamykany na kłódkę zeszycik dostała na urodziny od babci i zapisywała w nim swoje sekrety. Sama prowadziłam pamiętnik jako dziewczynka i uważałam, że dobrze jest móc się "wygadać" w ten sposób. Justysia zwykle wykazuje słomiany zapał, więc cieszyłam się, kiedy mijały kolejne miesiące, a ona wciąż zapełniała kolejne karteczki.

Reklama

– O czym piszesz? –spytałam kiedyś.

Zarumieniła się:

– No wiesz, o wszystkim. O szkole, koleżankach...

– Kolegach? – podpowiedziałam zaciekawiona, ale nie otrzymałam odpowiedzi.

Kiedy zgubiła pamiętnik, dowiedziałam się, że pisała w nim o wszystkim, czego się można było spodziewać. O sprzeczkach szkolnych, o tym, co się jej udało, a co nie, o swoich pretensjach do nauczycieli i koleżanek, no i o Marku z klasy, który się jej spodobał i się do niej uśmiechnął w czasie klasówki.

Nic zaskakującego. Niestety, kiedy wynurzenia te wpadły w ręce kogoś z klasy, kłódka została zerwana i koleżanki spędziły przerwę na czytaniu na głos zapisków Justynki. Nie omieszkały poinformować o nich też tego Marka.

– Teraz wszyscy się ze mnie śmieją – szlochała córka. – A najbardziej Marek! I on jeszcze robi takie głupie miny!

– Córeczko, to takie żarty, nie martw się – próbowałam jej tłumaczyć, ale to nic nie dało. Justynka odmówiła chodzenia do szkoły.

– Daj jej spokój – powiedziała moja siostra, kiedy zwierzyłam się jej, że mała za nic nie chce wrócić do szkoły. – Zaraz wakacje. Ile tej szkoły zostało? A przez dwa miesiące wszyscy zapomną o sprawie.

– Ale ona miała poprawić ocenę z polskiego! – oburzyłam się. –Naprawdę uważasz, że mam jej pozwolić postawić na swoim?

– Tak.

Siostra zupełnie mnie nie przekonała. A mimo tłumaczenia, że nie można z tak błahego powodu przestać chodzić do szkoły, Justysia nic a nic zdania nie zmieniła. Kiedy próbowałam ją zmusić, tak szlochała, że aż dostała gorączki i oczywiście została z babcią.

Zupełnie nie wiem, jak jej pomóc.



Aneta Połczyńska z Mielca


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje