Jeśli nie chodzisz do szkoły, to co robisz?

Oskar ma bardzo dużo nieusprawiedliwionych nieobecności – powiedziała mi wychowawczyni mojego 15-letniego syna.

- Ale jak to... - zdziwiłam się. - Chodzi do szkoły... wraca z niej, odrabia lekcje.

Reklama

- Proszę popatrzeć - podała mi kartkę, na której aż roiło się od czerwonych zaznaczeń.

- Jak to możliwe - wyszeptałam.

- Muszą państwo poważnie porozmawiać z synem.

Wracałam do domu wściekła i załamana. 

- Oskar, jak możesz! - przywołałam syna natychmiast po przekroczeniu progu.

- To nie ja! - powiedział od razu.

- Co, nie ty? - jeszcze bardziej wyprowadził mnie z równowagi. - Dlaczego wagarujesz? Co wtedy robisz? Masz natychmiast przestać! Nie rozumiesz, że w ten sposób zostaniesz na drugi rok? 

- No dobrze, już dobrze, nie będę - powiedział i uznał sprawę za załatwioną.

Nie wierzyłam, że Oskar zmieni się o 180 stopni z dnia na dzień.

I słusznie. Na następnej wywiadówce usłyszałam:

- Było lepiej na początku, po państwa rozmowie z synem, ale niestety po kilku dniach znów go nie było tu na dwóch lekcjach, tu na trzech, a tutaj wcale... Nie ma pani dostępu do dziennika elektronicznego, żeby śledzić to na bieżąco?

- Nie mam komputera, a smartfon mojego męża się zepsuł i...

- To musimy być w kontakcie.

Wracając do domu myślałam, że oszaleję, jeśli nie dowiem się, dokąd chodzi, co robi i z kim się spotyka. Przecież może wdać się w złe towarzystwo i kto wie, dokąd go to zaprowadzi...

- Ojciec powinien przetrzepać mu tyłek i tyle - stwierdził mój brat, kiedy spytałam go o radę.

Ale ja się z nim nie zgadzam. Niestety, kolejne rozmowy z Oskarem nic nie dają. Twierdzi, że kiedy nie ma go w szkole, nie robi nic specjalnego, że z nikim się nie spotyka. No i obiecuje, że już nie będzie, że odtąd będzie chodził do szkoły tak, jak powinien.

Po kilku dniach wychowawczyni zadzwoniła do mnie i poinformowała, że syna znów cały dzień nie było w szkole.

Już nie wiem, co robić. Mam wziąć urlop i go odprowadzać jak pierwszoklasistę i siedzieć cały dzień pod szkołą, żeby mieć pewność, że z niej nie wyszedł? A może go śledzić, żeby dowiedzieć się, co robi na tych wagarach? Jak przemówić Oskarowi do rozsądku?

Mariola Tkaczyk z Wolsztyna

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje