Jestem szczera aż do bólu. Czy warto?

Po latach na bezrobociu udało mi się dostać do pracy w szwalni. Okazało się, że moją kierowniczką będzie... koleżanka, jeszcze ze szkoły.

Ucieszyłam się, bo to zawsze lepiej kogoś znać. Asia sprawiała dobre wrażenie jako przełożona. Mówiła, że jest otwarta na nasze pomysły, ale oczekuje też na krytyczne uwagi... Po trzech miesiącach zauważyłam, że Asia faworyzuje jedną z koleżanek. Daje jej lepsze zamówienia. Zapytałam o to wprost tę dziewczynę. - Trzeba dobrze żyć z szefową - powiedziała. Poszłam z tym do Asi. Najpierw się zmieszała, a potem stwierdziła: dziękuję ci za tę informację. Przemyślę to.

Reklama

Po tej rozmowie zauważyłam, że Asia daje więcej zarobić jeszcze innym pracownicom. Właściwie tylko ja jestem na aucie. Teraz myślę, czy to przypadkiem nie jest efekt mojej rozmowy z Asią? Przeszkadza mi to. Chcę do niej pójść i jej to powiedzieć. Czy warto? Czy lepiej siedzieć cicho, bo obróci się to przeciwko mnie?

Martyna, 37 lat



Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje