Już nie umiemy ze sobą rozmawiać


​Późno wyszłam za mąż, potem długo czekaliśmy na dziecko...

Jak sięgnę pamięcią, nasze życie kręciło się właściwie wokół tego oczekiwania i niepewności. Pochodzę z rodziny, w której nie rozmawiało się o uczuciach. Myślę, że coś z tego przeszło na mnie. Bardziej zajmowaliśmy się z mężem codziennym życiem. Kochaliśmy się, ale rzadko rozmawialiśmy na takie tematy. Kiedy w końcu urodziła się córka, skupiliśmy się na wychowaniu dziecka. Mąż pracował, ja zajmowałam się domem i córką, bo miała problemy ze zdrowiem. Mieliśmy coraz mniej czasu dla siebie, oddaliliśmy się od siebie... Dziś córka ma własną rodzinę i mieszka na drugim końcu Polski, a my, gdy w domu zrobiło się pusto, już całkiem żyliśmy obok siebie. Ja zajmowałam się swoimi sprawami, mąż swoimi. Od roku jestem bez pracy, pojawiła się okazja pracy za granicą. Ja się waham, a mąż uznał, że to... bardzo dobry pomysł. Moja przyjaciółka, która zna dobrze nasza sytuację, mówi, żebym uważała. I tak ze sobą prawie nie rozmawiamy, więc jak on mnie „wypchnie” za granicę, to kogoś pozna i już nie będę miała do kogo wracać. Myślę, że wciąż go kocham, choć czasem wydaje mi się z kolei, że to raczej przyzwyczajenie.

Reklama

Przyjaciółka mówi, żebym uczciwie porozmawiała z mężem, bo to może być całkowity koniec naszego związku. Nie wiem, co zrobić? A może jak wyjadę, to przez tę rozłąkę nasze uczucie znów rozkwitnie? 

Ula (56 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje