Kiedy pomoc staje się koszmarem...

Koleżance tak się spodobała opieka nad moimi dziećmi, że wpada teraz do nas bez zapowiedzi. Co więcej, zaczęła narzucać się ze swoja pomocą.

Samotnie wychowuję dwoje dzieci w wieku 14 i 16 lat. Niedawno musiałam położyć się do szpitala, miałam zabieg. Wszystko trwało tylko kilka dni, ale nie wiedziałam z kim zostawić dzieci. Moja mama mieszka na drugim końcu Polski i sama jest schorowana, z rodziną byłego męża nie  utrzymuję kontaktów. Poprosiłam o to koleżankę, która sama nie ma dzieci. Mieszka w innej dzielnicy, ale zgodziła się przyjeżdżać...

Reklama

I był to dobry pomysł. Jednak później, po moim powrocie, zaczęły się kłopoty. Koleżance tak się spodobała opieka nad moimi dziećmi, że wpada teraz do nas bez zapowiedzi. Co więcej, zaczęła narzucać się ze swoja pomocą. Przynosi obiady, próbuje nawet mi podpowiadać, jak postępować z moimi nastolatkami.

Jestem jej bardzo wdzięczna, że mi pomogła, gdy byłam w szpitalu. Ale teraz odnoszę wrażenie, jakby czuła się częścią naszej rodziny. Może w ten sposób rekompensuje sobie to, że nie ma własnych dzieci? Nie wiem, jak rozwiązać tę sytuację. Nie chciałabym jej urazić, ale przeszkadza mi, teraz już niechciana pomoc...

Ewa, 45 lat

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje