Kłamiesz i kłamiesz

- Mamo... to dasz mi tę kasę?! - usłyszałam wołanie z pokoju syna.

- Jaką kasę? - spytałam, ale za chwilę sobie przypomniałam, że mój 11-letni syn Filip prosił mnie o pieniądze na wyjście do teatru.

Reklama

- No na te książki... mówiłem ci. Zgodziłaś się - przyszedł do mnie do kuchni i tłumaczył.

- Jakie książki? - nie mogłam sobie przypomnieć.

- Od Marcina, te do następnej klasy, nie pamiętasz? - dziwił się.

- A co z wycieczką? - spytałam.

- A jaką? - speszył się.

- Mówiłeś, że wybieracie się z klasą do teatru - przypominałam.

Patrzył przez chwilę w sufit i przewrócił oczami.

- No... właśnie idziemy. To dasz tę kasę? - szybko chciał osiągnąć cel.

- Filip - zirytowałam się - znowu kręcisz. Już sam gubisz się w tych kłamstwach.

- Nie kłamię! - krzyknął, ale zawstydzony wyszedł z pokoju.

Nie wiedziałam co zrobić. Filip od małego ma bujną wyobraźnię. W przedszkolu opowiadał różne zmyślone historie. Nie przejmowaliśmy się tym, bo przecież dzieci takie są. Ale kiedy pani z przedszkola spytała się mnie dlaczego nie powiedziałam jej, że Filip ma chorą nogę i nie może brać udziału w rytmice, zastanowiłam się nad sprawą poważnej. Spytałam go wtedy:

- Która to nóżka tak bardzo cię boli Filipku, że nie mogłeś ćwiczyć na rytmice? Dlaczego panią okłamałeś?

- Bo rytmika jest głupia - stwierdził. - A tak nie musiałam tańczyć i dostałem drugi deser.

 - Ale kłamać nie wolno! - krzyknęłam na niego i dałam mu wtedy jakąś niewielką karę.

Myślałam, że to zapamięta i więcej nie będzie kłamał. Ale tak się nie stało. Coraz częściej przyłapuję Filipa na kłamstwach. Przychodzi mu to ze zdumiewającą łatwością.

- Idę do Piotrka, będziemy się uczyć - powiedział grzecznie któregoś dnia.

A kiedy przez przypadek dowiedziałam się, że był w tym czasie w kinie i to z Michałem, wyparł się w żywe oczy:

- Mamo, co ty mówisz? Uczyliśmy się z Piotrkiem...

- Dlaczego mnie znowu okłamałeś?! Przecież mogłeś po prostu powiedzieć, że idziesz do kina... - załamałam się.

- Bo tak było mi wygodnie... - nie przejął się.

 Lawiruje między jednym kłamstwem, a drugim.W zeszłym tygodniu zamienił się z Markiem, kolegą z klasy, na przenośne konsole do gry.

- Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego okłamałeś tego chłopca, że twoja działa. Przecież jest zepsuta, sam mi o tym mówiłeś! - krzyczałam na niego.

- Ojej, pogram sobie trochę na jego i oddam mu... - odpowiedział.

- Nie! Zwrócisz ją natychmiast! - krzyknęłam.

Poszliśmy oboje do Marka. Musiał przeprosić kolegę i oddać mu konsolę. Ręce mi już opadają. To nie są już niewinne kłamstewka. Mój syn kłamie, by osiągnąć korzyści. Wcale nie żałuje, że kogoś oszukał... Jak mam z nim postępować, żeby nie wyrósł z niego krętacz i oszust?

Dorota Z. z Zielonej Góry

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 22 (w sprzedaży od czwartku 30 maja br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: kłamać | rodzina | matka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje