Kocham go bardziej, niż on mnie?

​Juliana poznałam ponad rok temu. Byłam w potwornym dołku. Wprawdzie od śmierci mojego męża mijały trzy lata, ale wciąż czułam się kompletnie rozbita. Nie umiałam sobie znaleźć miejsca. I właśnie Julian postawił mnie na nogi.

Jest wspaniałym mężczyzną. Potrafi mnie rozśmieszyć, ale też staje się opoką w każdej, wymagającej męskiego ramienia, sytuacji. Facet z krwi i kości - jak mówi moja dorosła córka. Cieszę się, że zawsze mam w nim oparcie. Co więcej, moje dzieci (syn i córka), które są już na swoim, bardzo go polubiły. Twierdzą, że pora na ślub, bo przecież widzą, że nie ma na co czekać.

Reklama

Ja też tak myślę. I jestem gotowa związać się z Julianem na resztę swych dni. Mam świadomość, że to właściwa osoba. Wiem, że się nie zawiodę. No i jestem zakochana, jak za czasów szalonej młodości.

Jest tylko jedno ale. Julian wciąż “nie ma czasu", by poważnie porozmawiać o legalizacji naszego związku. A to okoliczności nie takie, a to ma akurat coś pilnego do zrobienia. Już nie wiem, czy się boi, czy jest niezdecydowany. To przesuwanie rozmowy sprawia, że tracę pewność siebie. Julian mówi oczywiście, że kocha mnie nad życie. Wierzę w to. Ale...

Nie chcę być nazbyt nachalna i naciskać. Jednak coraz częściej przychodzi mi do głowy, że moje uczucie do Juliana jest silniejsze, niż jego miłość do mnie. Zaczyna mi to ciążyć. Czy tak jest naprawdę? Co mam zrobić?                                                              

Dorota (53 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje