Lubisz bawić się lalkami?

Mamo, jaka piękna! – usłyszałam zachwycony głos mojego syna. Leoś podziwiał dużą lalkę ubraną w kolorowy strój.

- Moglibyśmy ją kupić, na pewno spodobałaby się Marcysi - ciągnął synek. - A ja bym ją przebierał, kładł spać, karmił...

Reklama

- Chłopcy nie bawią się lalkami! - doszedł mnie surowy, damski głos.

Odwróciłam się i napotkałam wzrok starszej pani. Wyglądała na bardziej zasmuconą niż złą i odeszła mi ochoty na sprzeczki z nią o to, czym ma się bawić mój syn. Wzięłam dziecko za rękę i poszłam do kasy. Czekając w kolejce rozmyślałam.

Do tej pory nie dziwiłam się zamiłowaniu synka do lalek i zabawy w dom. Dwa lata starsza od niego Marcysia od początku była wyrocznią dla młodszego brata. Bawił się z nią w co tylko chciała. Razem z koleżankami dyrygowała nim, a on spełniał wszystkie ich zachcianki. W zależności od potrzeb był rycerzem, królewiczem, ojcem rodziny czy służącym. Był moment, kiedy nawet strofowałam dziewczynki, że tak nie wolno, obawiałam się, że Leoś poczuje się wykorzystywany i się będzie buntował, co mogłoby zepsuć dobre kontakty pomiędzy rodzeństwem. Ale nic takiego się nie stało. Synek wciąż był zachwycony towarzystwem siostry i jej koleżanek. Czy zatem widziałam coś dziwnego w tym, że przestając z dziewczynkami bawi się takimi samymi zabawkami jak one? Zupełnie nie.

Incydent w sklepie najpewniej poszedłby w zapomnienie, gdyby nie zmiana przedszkolanki w grupie mojego syna. Mały bardzo ja przeżywał. Szalenie lubił poprzednią opiekunkę i wobec nowej stał się wyraźnie nieśmiały. Aby poprawić mu humor pozwoliłam, żeby zabrał do przedszkola jedną z jego ulubionych lalek. Kiedy przyszłam po synka nowa przedszkolanka poprosiła mnie o chwile rozmowy podczas, gdy Leoś jeszcze biegał po ogródku.

- Nie wiem jak to pani powiedzieć - zaczęła z wahaniem opiekunka.

Popatrzyłam na nią z niepokojem. Czyżby mały coś spsocił?

- Pani syn zachowuje się dość... niespotykanie. Bawi się przede wszystkim z dziewczynkami i ich zabawkami. Mamy tu piękne samochody, o które często sprzeczają się chłopcy, a pani syna one w ogóle nie interesują. Owszem, zachęcany chwilę się z nimi bawi, ale potem od razu wraca do dziewczynek i do... lalek.

- Leoś ma starsza siostrę, Marcysię, umie się bawić z dziewczynkami.

- Czy to pani nie niepokoi? - spytała, jak mi się wydawało szczególnym tonem, przedszkolanka.

- Nie, a powinno?

- Wydaje mi się, że owszem. Dziewczynki powoli wchodzą w taki wiek, że się "nie zadają" z chłopcami. Jak w takiej podzielonej grupie odnajdzie się pani syn? Odrzucony przez koleżanki, a nieumiejący nawiązać kontaktu z kolegami? Obawiam się, że lekceważy pani problem. Oczywiście zrobi pani jak zechce, ale na przyszłość radziłabym skierować zainteresowania Leosia w inną stronę i pomóc mu w odpowiedniej identyfikacji z własną płcią.

Obiecałam przemyśleć sprawę. Wracając do domu zastanawiałam się nad słowami opiekunki Leonka.

Wieczorem zaś rozmawiałam przez telefon z siostrą i podzieliłam się z nią tym, co usłyszałam w przedszkolu.

Jej reakcja mnie zaskoczyła.

- No wiesz... - powiedziała. - Ja już dawno chciałam ci powiedzieć, że najwyższy czas, żeby Leoś zaczął trochę łobuzować, ganiać za piłką, zajmować się autami. Ale ty byłaś taka zadowolona z tego, że twoje dzieciaki się tak dobrze rozumieją...

- I dalej jestem!

- No tak. Tylko czy na pewno tym babskim chowaniem nie robisz chłopakowi krzywdy? Ja wiem, że Andrzej dużo pracuje, ale może powinnaś z nim pogadać, żeby znalazł czas, by zająć się z synem męskimi sprawami...

No i jestem w kropce. Do tej pory wydawało mi się, że najważniejsze jest, by moje dzieci dobrze się rozwijały, były szczęśliwe i się kochały. Teraz obawiam się, że może rzeczywiście narażam syna na jakieś nieprzyjemności bo nie naciskam na niego, by stał się bardziej "męski". A może powinnam wierzyć w swoją intuicję i nic sobie nie robić z uwag? Bo przecież to, że mając pięć lat Leoś woli bawić się lalkami niż samochodami jeszcze o niczym nie świadczy.

 Hanna B.. z Łodzi

  Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 14 (w sprzedaży od 3 kwietnia 2014 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje