Mam dość swojej teściowej

​Z Grzegorzem (26 l.) znamy się od dzieciństwa. Wychowywaliśmy się na jednym podwórku i jak sięgnę pamięcią, zawsze byliśmy razem - jak dwie papużki.

Pewnego dnia - to było w maju - do drzwi mieszkania moich rodziców zapukał Grzegorz. 

Reklama

- A co ty Grzesiu tak odświętnie ubrany? - zapytała moja mama.

- Mam do porozmawiania z pani córką - odpowiedział poważnie mój chłopak. Mama poważniej popatrzyła na gościa, bo ta jego powaga, była jakaś udawana.

Grzegorz wszedł do mojego pokoju, uklęknął i zza pleców wyjął bukiet czerwonych róż.

- Czy zostaniesz moją żoną - zapytał nieśmiało. 

Byłam zaskoczona, bo dobrze nam było razem, ale nigdy nie rozmawialiśmy o ślubie.

- Tak - wyjąkałam wreszcie.

Pół roku temu wzięliśmy ślub. Zamieszkaliśmy w kawalerce, którą Grzegorz odziedziczył po dziadkach. Cieszyliśmy się jak dzieci z każdego mebelka, zasłonki, czy odwiedziny gości. Od samego początku najdłużej przesiadywała Halina (52 l.), moja teściowa. Na początku radowały mnie jej wizyty i porady. Po miesiącu jednak przestało mi się to podobać.

- Dlaczego kupiłaś ten komplet talerzy? W tamtym sklepie były o wiele ładniejsze i tańsze - mówiła z wyrzutem.

- Co?! Znowu pomidorowa?! Mój syn jej nie lubi! 

- A właśnie że tak - odparłam.

- Coś nowego! Powinnaś gotować inne dania - to brzmiało jak rozkaz. 

Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Teściowa przesiaduje niezależnie od tego, czy Grześ jest w domu, czy nie i wszędzie wtrąca swoje trzy grosze. Próbowałam sugerować Helenie, że by ograniczyła swoje rządy w naszym mieszkaniu, ale to do niej nie dociera.

- Jesteście młodzi, nie znacie życia, to trzeba wam doradzać - odpowiada.

Boję się, że wprowadzając drastyczne rozwiązania, urażę Grzesia. W końcu to jego matka. Z drugiej strony ja już dłużej tego nie wytrzymam.

Sylwia (25 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje