Mamo wyluzuj! Mam wolne

Stopnie już wystawione, więc nie muszę się uczyć – oznajmiła mi moja 15-letnia córka, Kasia. – Umówiłam się więc po południu ze znajomymi. Powłóczymy się po mieście, parku, może pójdziemy do kina.

Zgodziłam się i zapowiedziałam, że ma być na 20-tą. Niestety, nie zjawiła się w domu.

Reklama

- Poczekajmy trochę, na pewno zaraz będzie - zaproponował mąż. Przez godzinę trzymałam kolację w nagrzanym piekarniku. Mąż złapał za telefon.

- Abonent czasowo niedostępny - usłyszał. I tak co 10 minut. Odchodziłam od zmysłów. Nagle przypomniałam sobie, że mam gdzieś numery telefonów do Aśki i Karoliny. To z nimi między innymi miała spotkać się dzisiaj Kaśka. Niestety, usłyszałam to samo: abonent czasowo niedostępny. 

- Nie traćmy czasu na telefony, musimy iść na posterunek i powiadomić policję - zdecydowaliśmy po 23-ej.

- Ależ proszę państwa, córki nie ma dopiero kilka godzin, to nastolatka, nie kilkuletnie dziecko. Za wcześnie na panikę i poszukiwania - dyżurny policjant nie chciał przyjąć zgłoszenia.

Poczułam, że wpadam w czarną otchłań, przed oczami miałam ciemność, nie mogłam wykrztusić słowa. Mąż próbował oponować, nalegał na wszczęcie poszukiwań, ale też musiał ustąpić przed procedurami. Nie wiem, jak wróciliśmy do domu.

Zrozpaczona, po raz nie wiem już który, zadzwoniłam do córki. Nadal nic. Kaśka zjawiła się o drugiej
w nocy.

- O, wy jeszcze nie śpicie? - zdziwiła się.

- Dziecko, nic ci się nie stało? Telefonów nie odbierałaś, byliśmy na policji, jak moglibyśmy zasnąć? - wybuchnęłam.

- Mamo, wszystko ok. Wyluzuj! Zasięgu pewnie nie miałam, bo byłam w takiej dziurze za miastem, siedzieliśmy przy ognisku, jadłam pyszne kiełbaski, chociaż jedną prawie spaliłam - roześmiała się moja córka. - Szkoła się skończyła, klasówek nie będzie. Mam więc prawo dobrze się bawić. Zresztą, zapomnijcie, że w wakacje będę wam opowiadać, co robię i kiedy wrócę - dodała lekceważąco. - Chcę trochę pożyć!

Nogi się pode mną ugięły. Nie spodziewałam się po mojej córce takiego braku wyobraźni.

- Skoro nie jesteś głodna, to kąpiel i do łóżka. Noc to nie pora na dyskusje - podsumował mąż. Ona poszła spać, a my do rana zastanawialiśmy się, co zrobić i jak z nią rozmawiać.

Jak wyjaśnić córce, że powinna informować nas, gdzie jest i kiedy wróci? Że powinna dotrzymywać słowa? To przecież nie dla naszego widzimisię, tylko dla jej bezpieczeństwa.

Jak ją przekonać, że wymagamy tego, bo ją kochamy?

Grażyna Biernat z Gryfic


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje