Matka i córka – trudny układ

Późno wyszłam za mąż, byłam już po trzydziestce. Mieszkaliśmy z moimi rodzicami, bo nie stać nas było na własne lokum.

Moja mama od początku nie lubiła męża. A to że z biednej rodziny, słabo wykształcony, no i żaden z niego przystojniak... Uważała, że wciąż będziemy ich garnuszku.

Reklama


 Po dwóch latach urodziłam córkę, było lepiej, ale tylko trochę. Bo mama do wszystkiego się wtrącała. Jak karmić, jak ubierać, zawsze wiedziała najlepiej. Mój mąż coraz gorzej to znosił. Zwolnili go z jednej pracy, drugiej, zaczął popijać... Mama go wyzywała od najgorszych.


 W końcu powiedziała, że odchodzi. Najpierw chciał, żebyśmy się wyprowadzili i wynajęli jakiś pokój. Ja wróciłam do pracy, on chwytał się dorywczych zajęć. Matka się darła: Gdzie z małym dzieckiem pójdziesz na bruk! I mąż się w końcu wyniósł. Zostałam z córką i matką, bo ojciec wkrótce zmarł na zawał...


 I tak przeżyliśmy 20 lat. Zrobiłam to wszystko dla córki, potem tez samej nie chciało mi się już walczyć z matką. Córka wyjechała za granicę, a moja matka zaczęła podupadać na zdrowiu. W tym czasie, przypadkiem u koleżanki, poznałam Mirka. Dobrze się nam rozmawiało, jest samotny tak jak ja. Zaczęliśmy się spotykać. Po miesiącu powiedziałam o nim mamie. No i się zaczęło. Że wszyscy faceci tacy sami, ten mnie też zostawi, żebym dała sobie spokój. Nadal się z nim spotykałam, wydaje mi się, że jesteśmy dla siebie stworzeni.


 On mówi, żebym się wyprowadziła i z nim zamieszkała. Nie wiem, co zrobić. Matka prawie wpadła w szał, jak się o tym dowiedziała. Mówi, że potrzebuje opieki... A ja wiem, że to dla mnie ostatnia szansa na normalne życie...

Asia (50 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje