Mąż nie chce seksu, bo już go nie pociągam

​Mój mąż całe życie pracował na budowach - trochę w Polsce, trochę za granicą.

Nieźle zarabiał, ja nie musiałam pracować. Takie zresztą było życzenie męża - abym zajmowała się domem i dziećmi. Ale wyraźnie zapowiedział, że nie chce widzieć mnie jako zaniedbanej, zmęczonej kobiety. Zależało mu, abym dbała nie tylko o dom, ale i o siebie, abym nie zamieniła się w kurę domową w szlafroku, z wałkami na głowie. Starałam się więc, jak mogłam, by zadowolić męża pod każdym względem. W dzień byłam troskliwą matką i wzorową gospodynią, w nocy namiętną kochanką. Straciłam kontakt z dawnymi znajomymi, siedziałam tylko w domu. Moją jedyną przyjaciółką była moja siostra. 

Reklama

To wszystko nie było łatwe, nieraz płakałam, bo nie miałam już na nic siły. A mąż był bardzo wymagający. Ale miałam wrażenie, że spełniam jego oczekiwania. Mijały lata, nasi synowie dorastali, w końcu poszli na swoje. Zostaliśmy we dwoje z mężem. Cieszyłam się, że będziemy wreszcie mieć czas tylko dla siebie. Tymczasem stało się coś dziwnego. Mąż nagle się zmienił, w zasadzie o 180 stopni. Coraz częściej słyszałam, że mieszka pod jednym dachem z kurą domową, że wstydzi się mnie przed ludźmi. Bo do niczego nie doszłam w życiu, nic nie umiem, a o zajmowaniu się domem też nie mam pojęcia. A on przez całe lata po prostu przymykał oko na moje błędy. 

Nie wierzyłam własnym uszom! We łzach mówiłam do męża, że przecież zajmowałam się domem na jego wyraźne życzenie, więc jak może mi to wypominać? Dlaczego mnie rani? Ale on zrobił się głuchy na moje tłumaczenia. Mało tego - przestał ze mną sypiać, wyniósł się z sypialni do drugiego pokoju, bo stwierdził, że jestem nieatrakcyjna i już go nie pociągam. 

Świat mi się zawalił, poczułam się niepotrzebna, jakbym była nikim. Nie wiem, jakbym to wszystko zniosła, gdyby nie moja siostra. Ona wyciągnęła mnie z domu, namówiła, bym wyszła do ludzi. I tylko dzięki temu wróciła mi wiara w siebie. Nagle zobaczyłam, że mężczyźni się za mną oglądają! A więc mogę się podobać! To było niesamowite uczucie. I teraz wiem już, że mąż ocenia mnie niesprawiedliwie. Tylko że ja go wciąż kocham, zależy mi, by podobać się jemu, a nie innym mężczyznom. Co robić? Zacząć żyć swoim życiem, dla siebie, spotykać się z ludźmi, cieszyć życiem? Czy nadal być kurą domową, niedocenianą przez męża?  

Lucyna, 45 lat


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: dziecko | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje