Mąż obraził się na mnie i odmawia mi seksu!

​Odkąd pobraliśmy się z Wojtkiem, to on zarabiał na rodzinę. Od razu tak zapowiedział - jego żona pracować nie będzie.

Dla niego było to wręcz kwestią honoru i ambicji. A że był obrotny i roboty się nie bał, dobrze nam się wiodło. Wojtek jest kierowcą, a w tym zawodzie o pracę nie było trudno. Tak więc mąż pracował, ja zajmowałam się domem i dwójką naszych dzieci, które szybko, rok po roku, przyszły na świat. Być może inna kobieta wolałaby pójść do pracy, między ludzi. Ale nie ja! Dom to mój raj, moje królestwo. Tu czuję się spełniona.

Reklama

Przez lata wiedliśmy więc spokojne, szczęśliwe życie. Może i nie mieliśmy kokosów, ale na chleb nam nie brakowało. No i kochaliśmy się, a to przecież najważniejsze. Niestety, prawie z dnia na dzień sielanka się skończyła. Mąż stracił pracę. To był dla nas szok. Sama już nie wiem, kto bardziej to przeżył - ja czy mąż. Nagle zostaliśmy bez stałego, jedynego źródła dochodów, bez oszczędności. A mąż... No właśnie. Mąż nie mógł się pogodzić, że on, dotąd głowa rodziny, nagle nas zawiódł i przestał być dla nas oparciem. Widziałam, że się załamał, że jego męska duma bardzo na tym ucierpiała. Nie poznawałam go...

I choć ja też byłam załamana, to w pewnym momencie dotarło do mnie, że w tej sytuacji ja muszę wziąć się w garść. Przecież z czegoś trzeba było żyć, opłacać rachunki. Pożyczki od rodziny czy znajomych są dobre, ale na jakiś czas. Ale co miałabym robić, do jakiej pracy pójść, skoro nigdy nie pracowałam, nie mam żadnego zawodu? Byłam pewna, że do żadnej pracy mnie nie przyjmą, więc nawet nie ma sensu szukać. Bo po co, skoro i tak się nie uda.  Tymczasem znajoma podsunęła mi ten pomysł - żebym zarabiała na tym, co umiem i lubię robić - na gotowaniu. Najpierw pomyślałam, że nie... To nie ma sensu, to też się nie uda. Owszem, na gotowaniu się znam, ale na prowadzeniu firmy? To nie dla mnie! Nawet wtedy, gdy już zakładałam firmę, byłam pełna obaw. Ale niepotrzebnie! Otworzyłam pierogarnię i to był strzał w dziesiątkę. Nie tylko ja mam pracę.

W firmie pracuje też mąż i moja rodzona siostra. Mamy mnóstwo zamówień, interes się rozkręca. Dotąd nigdy tak nam się nie powodziło. Na pozór więc wszystko powinno być dobrze. I w sprawach materialnych jest. Niestety, między mną a mężem wszystko się popsuło. Wojtek nie może się pogodzić z tym, że teraz, tak naprawdę, to ja jestem głową rodziny, że zarabiam na dom. I to w dodatku więcej niż wcześniej on. Wojtek zrobił się oschły, nieczuły. Właściwie rozmawiamy tylko o pracy. Tak naprawdę, przestaliśmy być już mężem i żoną, bo nie sypiamy ze sobą. Mąż po prostu wyprowadził się z naszej sypialni. Próbowałam z nim rozmawiać, ale on unika tematu. I co mam robić? Nie dość, że uratowałam naszą rodzinę, to jeszcze mąż obarcza mnie za to winą. Jak mam z nim rozmawiać? I czy to w ogóle ma sens?

Marta, 45 lat

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: żona | seks | małżeństwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje