Mieszkacie tu, to sprzątajcie

Jak grochem o ścianę. Tak jest, kiedy proszę moje dzieci o pomoc w obowiązkach domowych. Jakby nie słyszały, co do nich mówię. Agnieszka ma 13 lat , Piotrek 11 i są bardzo odporni na wszelkie polecenia.

- Śmieci nie wyrzucone, w waszym pokoju pobojowisko - nie ma dnia, bym się nie denerwowała.

Reklama

- Dziś dyżur Piotrka - słyszę od córki.

- Chyba jej się coś pomyliło - natychmiast reaguje syn.

Ciągle oglądają się na siebie. Od dawna mają wprowadzony grafik, ale żadne z nich go nie przestrzega.

Nie obywa się bez kar. Ale zabranie kieszonkowego, "odcięcie" od komputera pomagają na krótko.

- To nic nie pomaga, oni mają lenistwo we krwi - skwitował kiedyś mąż.

Zastanawiam się po kim? Mąż ciężko pracuje i po powrocie z pracy pada z nóg. Oczywiste, że nie złapie się za sprzątanie. Ja jednak muszę.

- Cóż, taki już los kobiety - wzdycha moja mama, kiedy się skarżę. Ale i ona tłumaczy wnukom, że powinny dbać o porządek i pomagać mi.

- Babciu, ty i mama w kółko o jednym - tyle mają do powiedzenia.

Oczywiście nie daję za wygraną.

- Dzisiaj sprzątanie - zapowiadam, wstawiając im odkurzacz do pokoju.

- Dobra, dobra, za chwilę - słyszę odpowiedź. I odkurzacz potrafi tam stać dwa, trzy dni...

Wykrętom nie ma końca. A ja zastanawiam się, jaki błąd popełniłam i czy mogę go jeszcze naprawić?

Katarzyna S. z Węgrowa

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 50 (w sprzedaży od czwartku 15 grudnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Zdjęcie: Bulls, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje