Mogłabyś mi pomóc!

​- Mamo, uczę się! Nie przeszkadzaj mi! - słyszę od swojej 15-letniej córki, kiedy proszę ją, żeby coś zrobiła w domu.

. Do niedawna nie była taka oporna. Wynosiła śmieci, chodziła po zakupy, dbała o swój pokój. Oczywiście, czasem o czymś zapominała, jak to zabiegana nastolatka, ale nie mogłam narzekać na nią.

Reklama

- Moja Ala po lekcjach nosa nie wychyli ze swojego pokoju. Cały czas siedzi przy komputerze, pisze SMS-y... a bałagan w pokoju ma taki, że trudno to nawet opisać - żaliła się koleżanka z pracy, mama rówieśnicy mojej Moniki.

- A ty nie masz takich kłopotów z córką? - pytała.

- Na szczęście nie - odpowiadałam.

Tak było do czasu. Nagle, nie wiedzieć czemu, wszystko się zmieniło.

Teraz i ja mogłam dołączyć do narzekań Bożeny.

Nie dość, że córka nie pomaga mi w domu, to jeszcze pyskuje. Oczywiście walczę z tym

- Zobacz, jak twój pokój wygląda. Nie ma tu kawałka wolnego miejsca. Nie przeszkadzają ci porozrzucane ubrania, skarpetki i majtki na środku pokoju? - pytam zdumiona.

- Nie. Możesz stąd wyjść, bo tylko zrzędzisz? - słyszę.

A do tego wszystkiego, stała się krnąbrna.

- Dlaczego nie zrobiłaś mi śniadania! - krzyknęła rano przed wyjściem do szkoły.

- A czy mam taki obowiązek? Wstań wcześniej i sobie zrób sama- stwierdziłam.

- No to, nie będę nic jeść! - odburknęła.

Od samego rana pyskówka...

- Monika, musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, żeby w domu było, jak dawniej. Tylko jakie? - zastanawiam się.

- Ja znam takie! - ożywiła się.

- Zrób tak, jak mama koleżanki z pracy. Ustaliła cennik za prace domowe. Odkurzanie 10 zł, wyniesienie śmieci - 2 zł, zmywanie - 12 zł... - wyliczała ochoczo moja córka.

- Chyba się przesłyszałam... A ile policzymy za moje pranie, prasowanie i gotowanie? - spytałam.

- Trudno z tobą mamo rozmawiać. No to sobie sama szukaj rozwiązań - powiedziała i na tym skończyła się nasza rozmowa.

Na pewno nie będę jej płacić za to, co do niej należy. Niedoczekanie!

- Tak to jest z młodymi. Podrośnie, zrozumie i będzie ci pomagała - uspokaja mnie moja mama.

Ale ja nie chcę czekać. Bo niby dlaczego moja już prawie dorosła córka ma być zwolniona z domowych obowiązków? Sytuacja w domu jest napięta. Jak mam rozmawiać z Moniką?

Jadwiga W. z Jasła

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 21 (w sprzedaży od czwartku 23 maja br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: córka | matka | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje