Motywacja – zawsze jest najważniejsza?

Mój mąż, odkąd skończył 50 lat, strasznie się zaniedbał. Mocno przytył, przestał chodzić z kolegami na boisko.

A kiedyś regularnie uprawiał sport. Nawet na spacer trudno go namówić. Prosiłam go, żeby poszedł do lekarza, bo miewa czerwone wypieki na twarzy. Podejrzewam, że ma nadciśnienie, gdyż już kiedyś wyszły mu złe wyniki, ale po tym przestał się badać. A jak nadciśnienie, to i pewnie cukrzyca... Bardzo się poci, nieestetycznie wygląda. 

Reklama


Nie pamiętam, kiedy uprawialiśmy seks. Całkiem ucieka od tego tematu. Sama staram się o siebie dbać. Odchudzam się, chodzę z koleżankami na kijki. Próbuję go zmotywować, ale odnoszę wrażenie, że to go jeszcze bardziej wkurza.
Mówi, że nic mu nie dolega. Nawet jest zadowolony ze swojego wyglądu!


Obraża się, gdy tylko zaczynam temat zdrowia. Nie działa na niego, jak podaję przykład kolegi, który chodzi na basen, jeździ na rowerze i biega.
Co z tym zrobić? Przecież on przedwcześnie się zestarzeje! A może dać mu spokój, w końcu sam wpadnie na to, że warto o siebie zadbać?


Joanna, 52 lata

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje