Musisz je nosić, bo nic nie widzisz

Moja ośmioletnia Marylka jest pełnym energii, radosnym dzieckiem...

...Dlatego, kiedy kilka dni temu wyszła do mnie ze świetlicy smutna, od razu spytałam:

Reklama

- Co się stało?

- Nic.

- Gdzie masz okulary?

Córeczka wyjęła je z kieszeni bluzy i założyła.

- Przeszkadzały mi - powiedziała.

Rano mąż ją odprowadza do szkoły. Kiedy spytałam, czy była smutna powiedział, że nie, ale musieli wrócić do domu po okulary, bo ich zapomniała...

Wieczorem znów była bez humoru. Długo trwało zanim udało mi się wreszcie z niej wyciągnąć, o co chodzi.

- Nienawidzę ich! - ze złością ściągnęła okulary z nosa i wetknęła mi do ręki. - Nie wrócę w nich do szkoły!

- Ale kochanie, dlaczego? - przytuliłam ją.

- Bo wszyscy się ze mnie nabijają! Wołają okularnica, ślepica, nie chcą się ze mną bawić! Nawet Nika się ze mnie śmiała, jak myślała, że nie widzę!

- Kochanie, przejdzie im - przytuliłam córkę, bo się rozpłakała. - To nieładnie, że cię przezywają, dzieciaki potrafią być okropne. Ale jak zobaczą, że nie zwracasz na to uwagi, to przestaną. Przeczekaj...

- Nic nie rozumiesz. Nie będę ich nosić!

- Marylko, musisz. Przecież nie widzisz, co pani pisze na tablicy...

Wzruszyła ramionami.

- Kochanie, porozmawiam z panią - obiecałam. - A okularki masz śliczne, przecież sama wybrałaś oprawki. I wiesz co? Jak chcesz, to pomaluję ci zauszniki lakierem i obsypiemy je brokatem, co ty na to? Będą jak skrzydła wróżki z baśni...

Córeczka się uśmiechnęła, ale kolejnego dnia znów "zapomniała" okularów z domu i mąż musiał po nie wracać, bo zorientował się dopiero pod szkołą. A Marylka wciąż wychodzi po południu smutna.

Czy jest jakiś sposób, żeby pomóc dziecku? Jak ją uodpornić na docinki rówieśników?


Klaudia Buczyńska z Miastka


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje