Niczego nie będę jej zakazywać!

Dzisiejsza rozmowa telefoniczna z córką nie była miła. A poszło o 10-letnią wnusię, Majeczkę. To oczko w mojej i męża głowie. Przychodzi do nas po szkole codziennie, czekając aż córka i zięć wrócą z pracy

- Mamo, nie możesz pozwalać jej na wszystko! -  mówiła poirytowana  Ania. - Dajecie jej słodycze, bo lubi, pozwalacie oglądać telewizję, ile chce...

Reklama

- A co w tym złego? - przerwałam jej. - Babcia i dziadek są od kochania i rozpieszczania, od wychowywania jesteście wy, rodzice.

- Mamo, proszę cię... - westchnęła Ania. - Majka powinna więcej się uczyć zamiast oglądać bajki. Ma słabe stopnie. A od słodyczy psują się zęby. Przecież chodzi o jej dobro - dodała.
Poczułam się podle. Przecież chcę dla wnuczki jak najlepiej!

- Babciu, mogę baton? - już od progu zapytała wnusia, gdy następnego dnia przybiegła do nas po szkole. Jak zwykle usadowiła się przed telewizorem.
- Majeczko, mama nie pozwala ci dawać słodyczy. Zjesz zupę?
- Nieee, babciu, proszę... ja chcę Snikersa - dziewczynka wykrzywiła buzię w podkówkę. - I tak chciałam obejrzeć ten program! Dlaczego nie może być tak jak zwykle u ciebie , babciu, było tak fajnie... - pociągnęła nosem.
To było ponad moje siły! Dałam jej batonik i włączyłam odbiornik.

- Tylko nie mów mamie...
- Jesteś moją najukochańszą babcią - wymruczała, przytulając się, a mnie zrobiło się ciepło na sercu.
- Nie powinnaś tak robić! - gdy mała poszła do domu, wtrącił się mój mąż, Wiesiek. - To nie w porządku wobec jej rodziców i dla niej też niedobre.
- Co ty mówisz?! - oburzyłam się. - Ja bym Mai nieba przychyliła, nie robię nic złego! Od jednego Snikersa zęby jej się nie popsują. A z tą nauką to też nie przesadzajmy. Jest dopiero w czwartej klasie. A w ogóle to od kiedy jesteś taki zasadniczy? I po czyjej jesteś stronie?! - rozzłościłam się. -  Jak będziemy Majeczce wszystkiego zabraniać, przestanie do nas tak chętnie przychodzić, zobaczysz. Poza tym uważam, że Ania jest dla małej zbyt surowa.
- Uspokój się, Jadziu... - mąż starał się załagodzić sprawę. - Po prostu nie chcę, żeby Ania i nasz zięć mieli pretensje... Nie rozumiesz, że jak będziemy w tajemnicy pozwalać dziecku na to, czego zabraniają rodzice, mała uzna, że można kłamać?|
Przyznam, że o tym nie pomyślałam... Ta sprawa nie daje mi spokoju. Nie wiem, jak powinnam postąpić. Kocham Maję najbardziej na świecie i nadal chciałabym ją tylko rozpieszczać. Ale Wiesiek też ma trochę racji... Zastanawiam się, co robić. Czy porozmawiać z Anią i jej mężem i wymyślić coś razem? Czy mimo wszystko dalej po cichu ulegać wnuczce?

Jadwiga Perzanowska z Iławy

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje