Nie bierz sobie wszystkiego do siebie

Już od kilku miesięcy zauważyłam, że Matylda przesadnie reaguje na wszystkie uwagi, w których dopatruje się choćby cienia krytyki pod swoim adresem. Nawet skrzywienie się w czasie, kiedy coś mówiła, potrafi ją na długo wytrącić z równowagi.

Wróciłam z pracy i zastałam Matyldę we łzach.

Reklama

- Co się stało, kochanie? - przytuliłam swoją czternastolatkę.

- Jestem taka nieszczęśliwa... - wyszlochała.

- Ale dlaczego?

- Pani od wuefu na półkoloniach powiedziała, żebym się nie przejmowała, że z tego wyrosnę!

- Nie rozumiem...

- Ona powiedziała, że się tak ruszam, jakbym miała za długie ręce i nogi. Bo się potknęłam i przewróciłam. I że mam się nie przejmować! Jak mam się nie przejmować? - znów wybuchnęła płaczem.

- Mati - pogłaskałam ją po głowie. - Jesteś śliczna, przecież wiesz. Pani nie miała nic złego na myśli.

Długo jeszcze musiałam tłumaczyć Matyldzie, że nie powinna z powodu jednej uwagi odmawiać chodzenia na półkolonie. Mimo to poszła spać rozżalona.

Już od kilku miesięcy zauważyłam, że Matylda przesadnie reaguje na wszystkie uwagi, w których dopatruje się choćby cienia krytyki pod swoim adresem. Nawet skrzywienie się w czasie, kiedy coś mówiła, potrafi ją na długo wytrącić z równowagi. A ocena niższa niż ta, której się spodziewała, powodowała całodzienną histerię. Gdy któraś z koleżanek nie wyrażała dość zachwytu, widząc starannie dobrane ubranie albo wymyśloną przez Matyldę fryzurę, spotykała się z ciężko obrażoną miną i kilkudniowym milczeniem.

- Kochanie, nie możesz tak brać sobie do serca tego, co mówią ludzie. Nigdy nie będziesz wszystkim się podobać. To normalne, że ludzie lubią różne rzeczy. Nikt nie chce cię urazić, ale każdy ma prawo mieć swój gust. Musisz się do tego przyzwyczaić.

Niestety, moja córka wzruszała ramionami na moje słowa. A rozpaczała i denerwowała się tak jak wcześniej. 

- Nie możecie jej wciąż tylko chwalić - zwróciła mi uwagę siostra. - Ja wiem, że w ten sposób chcecie jej niejako wynagrodzić to, co ją spotyka ze strony innych, a co zdecydowanie wyolbrzymia, ale na dłuższą metę to jej tylko zaszkodzi.

- Sama nie wiem, co mam robić - westchnęłam. - Kiedy usłyszy cokolwiek niepochlebnego, mówi, że ze sobą skończy, płacze całe noce... 

- To taki wiek. Weź pod uwagę, że hormony w niej szaleją. Przeczekajcie to.

- Więc mam nic nie robić? - obruszyłam się.

- Skąd! Musisz jej tłumaczyć, że powinna być bardziej odporna. Tylko nie oczekuj, że szybko zrozumie.

Rozmowa z siostrą wcale mi nie pomogła. Może powinnam porozmawiać z psychologiem, jak pomóc córce. Ale nie chcę, żeby przylgnęła do niej etykietka wariatki. Bo to by ją dobiło. Chcę jej pomóc, ale nie mam pomysłu, jak to zrobić.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje