Nie chce mnie odwiedzać, bo jestem chora

​Miesiąc temu wróciłam ze szpitala po udarze...

Opiekują się mną córki, ale przed nimi udaję, że mam się lepiej niż w rzeczywistości. Nie chcę, by się martwiły, mają przecież swoje sprawy i kłopoty. Jakoś sobie radzę, choć najbardziej mi dokucza samotność, bo jestem wdową i mieszkam sama. Dlatego, gdy usłyszałam dzisiaj dzwonek do drzwi, bardzo się ucieszyłam. Kuśtykając nieco, poszłam otworzyć.

Reklama

- Zosia! Nareszcie przyszłaś! - uśmiechnęłam się na widok ukochanej 13-letniej wnuczki. - I z koleżanką! Proszę, wchodźcie dziewczynki. 

Przedtem Zosia i jej przyjaciółka Maja często do mnie zaglądały, bo mieszkam niedaleko szkoły. Ale odkąd wróciłam ze szpitala, przyszły pierwszy raz.

- Zaraz ciasto dam. I herbatę - podreptałam do kuchni.

- Nic nie zrozumiałam z tego, co ta twoja babcia powiedziała. Jakby miała kluski w buzi - zachichotała Maja, myśląc pewnie, że nie słyszę.- I nogą jakoś tak ciągnie...

Tak jej zostanie? - zainteresowała się.

- Nie wiem ... - wyszeptała Zosia, speszona.

Gdy weszłam do pokoju, dziewczynki umilkły. Nalałam herbaty i nałożyłam im ciasto.

- No opowiadaj Zosiu co u ciebie, tak dawno cię nie widziałam - próbowałam zachęcić wnuczkę do mówienia.

Dziewczynka przyglądała mi się przez chwilę, po czym wydukała: 

-  Eee...Wszystko dobrze... To my już musimy lecieć babciu!

- Już? Tak szybko? - zmartwiłam się. - No cóż, mam nadzieję, że niedługo znowu wpadniesz.

- Tak, tak, jasne - Zosia pożegnała się szybko i obie dziewczynki poderwały się, jakby je ktoś gonił.

Oszołomiona ich nagłym wyjściem, stałam w przedpokoju. Wtedy znowu usłyszałam ich rozmowę.

- Widziałaś jak jej herbata po brodzie się lała? - to był głos Mai. - Okropnie to wyglądało... 

- No tak, racja. Ja to raczej nie będę już do niej przychodzić - zgodziła się Zosia. -  Chciałam ją odwiedzić jak wyzdrowieje całkiem, ale matka nakrzyczała na mnie, że jestem egoistką, i że przedtem to stale ją odwiedzałam, a teraz jak ona potrzebuje towarzystwa i opieki, to nie. No to co miałam zrobić? Ale nie mów nikomu, że ona tak wygląda, bo się ze mnie będą śmiać w szkole... - dodała.

"Ach więc to tak... - pomyślałam ze smutkiem. - Zosia się mnie wstydzi... I może też po prostu brzydzi? Nie rozumie, że po udarze trudno zapanować nad ciałem."

Zrobiło mi się bardzo źle i przykro. Nie spodziewałam się, że wnuczka tak się zachowa, że będzie taka nieczuła, że nie przyjdzie jej do głowy, jak mi jest ciężko...

Czy powinnam porozmawiać o tym z jej matką albo może z nią samą? Ale kiedy, jak do mnie w ogóle przestała przychodzić, a przez telefon mówię niewyraźnie... Czy zresztą taka rozmowa ma sens? Może wszyscy młodzi są tacy, a ja przesadzam?

Marianna Makowska z Zabrza

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje