Nie macie kasy? To wasza wina!

Kalina krytykuje w domu wszystkie przejawy oszczędności, np. to że rajstopy ceruję, zamiast kupować nowe. Krzywi się, gdy piekę ciastka zamiast kupować je w sklepie. Przy obiedzie marudzi, że jest za mało... wykwintny.

Mamo, tato, jadę nad morze! - Kalinka, moja 13-latka, wpadła do domu jak burza. - Na zieloną szkołę!

Reklama

- A ile to kosztuje? - zaniepokoił się mąż.

- Razem z kieszonkowym na bilety do muzeów, na lody, na wycieczkę do Niemiec, jakieś... sześćset złotych.

- Kochanie, wiesz, że teraz nie pracuję. Nie mamy takiej kwoty - mąż przytulił córkę.

- Jak to?! - zawołała moja trzynastolatka. - Kaśka rok temu to była!

- W tamtym roku tata pracował - wtrąciłam się. - Przykro mi, córeczko, ale nie mamy tylu pieniędzy na przyjemności. Musimy wszyscy zaciskać pasa.

- Tylko dlaczego zawsze moim kosztem!? - niesprawiedliwie oburzyła się Kalina. - Nigdy w życiu nie byliśmy nad morzem. Jadą prawie wszyscy, a ja co? Mam zostać w domu, bo nie macie kasy? Inni mają, tylko wy nie! Jesteście żałośni!

Myślałam, że jej przejdzie, że zrozumie naszą sytuację. Niestety. Od tamtej pory Kalina krytykuje w domu wszystkie przejawy oszczędności, np. to że rajstopy. Krzywi się, gdy piekę ciastka zamiast kupować je w sklepie. Przy obiedzie marudzi, że jest za mało... wykwintny.

- Wstydzę się chodzić z tobą do sklepu! Wybierasz same najtańsze rzeczy - oburzyła się ostatnio w czasie zakupów. Zrobiło mi się przykro, bo naprawdę staram się mimo ograniczeń finansowych, żebyśmy jedli różnorodnie.

Jej kolejna pogardliwa mina, gdy sięgnęłam po produkt z wyprzedaży, wyprowadziła mnie z równowagi.

- Nie jesteś pępkiem świata, smarkulo! - krzyknęłam. - Nie widzisz, jak przykro jest tacie, że nie może spełniać twoich zachcianek? Nie widzisz, że Kasia ma za krótkie spodnie? A mnie buty spadają z nóg? Wszyscy musimy się ograniczać, bo nie starcza nam od pierwszego do pierwszego! Co miesiąc się zapożyczamy! Nawet nie doceniłaś tego, że tata kupił ci na urodziny nową komórkę! Uznałaś, że ci się to należy, ale to nieprawda! Pożyczył na nią od dziadków, a ty jeszcze wybrzydzałaś, bo kolor ci nie pasował. Jesteś egoistką!

- A ty jesteś okropna! - wrzasnęła Kalinka i zostawiła mnie na środku sklepu. Było mi wstyd, że moja córka tak się zachowała. Żałowałam, że nie wytrzymałam i na nią nakrzyczałam. Okazało się jednak, że ani w ten sposób, ani po dobroci nie potrafię sprawić, żeby zrozumiała naszą sytuację. A może jest jeszcze jakiś sposób, ale nie przyszedł mi do głowy?

Marzena Zając z Bełchatowa


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje