Nie mam przyjaciół i mi z tym dobrze. To źle?

Moje życie tak się ułożyło, że jestem dziś sama

W młodości nie miałam tak dużego powodzenia, jak moje ładniejsze i zgrabniejsze koleżanki. Z tego powodu byłam też pewnie zamknięta w sobie.

Reklama


 Ale w końcu trafiłam na tego jedynego. Byłam już po trzydziestce. Ja też mu się podobałam, zaczęliśmy nawet snuć wspólne plany. I wtedy między nami pojawiła się ona... Moja najbliższa przyjaciółka, która znałam od podstawówki. Najpierw zaczęłam coś przeczuwać. Zaczęła się inaczej zachowywać. A mój prawie narzeczony oświadczył pewnego dnia, że odchodzi. Nie powiedział dlaczego. Ale zaraz wszystko się wyjaśniło. Był z moją przyjaciółką.

Bardzo to przeżyłam. Popadłam w depresję, zajadałam stres, przytyłam, choć wiedziałam, że teraz już nikt na mnie nie spojrzy... Zmieniłam pracę, wyjechałam do innego miasta. Miałam znajome i znajomych, ale nigdy do nikogo się nie zbliżyłam. Przywykłam do tego, że sama czułam się dobrze i bardziej bezpiecznie...

Przez lata pracy poznałam wiele koleżanek, nawet facetów, którzy się mną interesowali, ale nigdy nie zrobiłam następnego kroku. Mam w pracy bardzo dobrą koleżankę, ale i ją kiedy było trzeba trzymałam na dystans. I tak mi życie minęło. Dziś mam 57 lat. W styczniu w moim zakładzie pracy organizują imprezę karnawałową. Będzie zabawa... Zawsze unikałam takich spotkań, a teraz ta moja koleżanka mnie bardzo namawia, żeby pójść. "Nic nie stracisz, a jesteś coraz starsza - tłumaczy. - A samotna starość jest straszna. Może kogoś poznasz" - zachęca. A ja nie wiem, co zrobić.                  

Ewa (57 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje