Nie masz powodu do wstydu

Siedzieliśmy wszyscy przy rodzinnym obiedzie - ja z córką i siostra z mężem i dwoma synami. Jedliśmy pyszne rzeczy, panowała miła atmosfera.

- Dominisiu, kochanie, co tam u ciebie słychać? Słyszałam, że jakiś Filip do ciebie uderza? - spytała moja młodsza siostra Zosia.

Spojrzałam na moją 12-letnią córkę i zobaczyłam, że czerwieni się po korzonki włosów.

Reklama

- Jaki burak! - krzyknął Krzyś. — Ha, ha! - trącił swojego brata i obaj zaczęli się naśmiewać z Dominiki.

Wszyscy spojrzeli na moją córkę. Ona zrobiła się jeszcze bardziej czerwona i wiedziałam, że najchętniej schowałaby się pod stół.

- Wiesz Dominiko, twoja mama też była taka wstydliwa jak ty... - niestety kontynuowała Zośka.

Wiem, że dobrze chciała i nie miała zamiaru pogrążać mojej córki, ale wyszło inaczej. Dominika gwałtownie wstała od stołu i pobiegła do łazienki.

- Zostawcie ją w spokoju! - krzyknęłam i ruszyłam za nią.

Pukałam kilkakrotnie zanim mnie wpuściła.

- No widzisz, znowu to się stało... Śmieją ze mnie nawet tacy gówniarze jak Krzysiek i Bartek... - łkała.

- Daj spokój, nie przejmuj się takimi zaczepkami - próbowałam łagodzić i przytuliłam ją do siebie. 

- Łatwo ci mówić, ale to ja jestem pośmiewiskiem i nie umiem temu zaradzić - mówiła rozżalona.

Wiem, że moje dziecko do przebojowych nie należy. Wstydzi się wszystkiego i wszystkich.

Nie poprosi o nic, nie rozmawia w towarzystwie. Kiedyś wysłałam ją do sklepu, aby zwróciła nieświeże pieczywo. Wróciła z nim z powrotem.

- Wstydziłam się. W sklepie było tyle ludzi... - tłumaczyła zażenowana.

W szkole też nie jest najlepiej.

- Dominika nie udziela się na lekcjach. Pytana zacina się i duka... - często słyszę na wywiadówkach.

Tłumaczę i opowiadam o problemie Dominiki z nieśmiałością, która ją paraliżuje.

- Musi pani z nią nad tym pracować... - dostaję bardzo "pomocną" radę.

Pracuję, oczywiście, że pracuję. Rozmawiam, tłumaczę, że jest wspaniałą dziewczynką, że nie ma powodu się tak wstydzić...

- Ale to jest silniejsze ode mnie - mówi Dominika.

Zapisałam ją do kółka recytatorskiego, myśląc, że to będzie dobra terapia. Córka poszła na nie raz.

- To nie dla mnie... - usłyszałam.

No i co ja mam teraz robić? Jak pomóc Dominice pokonać tę okropną nieśmiałość?

Ludwika M. z Krakowa

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 15 (w sprzedaży od czwartku 11 kwietnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne



Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: matka | córka | problem | osobliwości

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje