Nie radzę sobie z rodziną...

Rodzice zawsze wtrącali się w moje życie. Zwłaszcza mama uważała, że swoimi radami uchroni mnie przed życiowymi rafami. Ojciec jest ugodowy, ustępuje jej.

Mieszkamy razem, w ich domu. Mam dwoje, dorosłych już dzieci, ale z trudem udało mi się je wychować. Mama we wszystko się wtrącała. Mąż nigdy się nie potrafił się z nią dogadać.

Reklama

Wpadł w nałóg alkoholowy, chociaż nie wiem, czy miało to akurat związek z toksyczną teściową. Na pewno z pracą, w której wypić wypadało.

Mąż zmarł przed dwoma laty. Wtedy mama uznała, że musi się mną całkowicie zaopiekować. Organizuje mi czas. Dzieci studiują, rzadko przyjeżdżają do domu.

Niedawno poznałam Tomka. Jest w moim wieku, po rozwodzie. Wydaje mi się być odpowiedzialny, ma pracę, własne mieszkanie. Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, ale zbliżamy się do siebie coraz bardziej.

Myślę, że moglibyśmy ułożyć wspólne życie. Był u nas dwa razy.

Moja mama od początku jest na "nie". Zwłaszcza, gdy Tomek napomknął, że moglibyśmy razem zamieszkać. Przestrzega mnie, że nie można ufać mężczyźnie. Przypomina alkoholowy koszmar z poprzednim mężem...

Nawet ją trochę rozumiem; sama mam takie obawy. Ale jednak chciałabym sama decydować o swoim życiu.

Nie wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji. Dać sobie spokój z Tomkiem? Czy postawić się matce?

Marzena, 52 lata

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje