Nie ukradłam, tylko wzięłam!

Nika, przecież mówiłam ci, że to kradzież! Jak możesz? – kiedy zorientowałam się, że moja 11-letnia Weronika znów wzięła drobniaki z miseczki w kuchni, w której zawsze leży kilka złotych na chleb, puściły mi nerwy.

Córka od razu zaczęła się mazać:

Reklama

- To ostatni raz - chlipała. - Przepraszam, naprawdę. Więcej tego nie zrobię. Ja nie ukradłam tylko... wzięłam.

Przytuliłam ją do siebie, bo zrobiło mi się dzieciaka szkoda. Ale sytuacja jest poważna.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Raz i drugi byłam zdziwiona w sklepie, że mam mniej drobnych niż myślałam. Miałam też wrażenie, że ktoś mi grzebał w torebce. Spytałam córki, ale obie zaprzeczyły. Potem mąż zdziwił się, że w miseczce w kuchni nie ma prawie nic, a poprzedniego dnia wsypał tam garść drobniaków. Któregoś dnia przybiegła do mnie Aga, nasza starsza córka i pokazała metalową puszkę, w której zbierała pieniądze na różne rzeczy. 

- Jest 10 złotych miej! - zawołała. 

- Jesteś pewna? Nie wydałaś?

- No coś ty! Przecież zbieram na tę nową bluzkę. Liczyłam rano!

Po południu przy okazji robienia ciasta tak długo podpytywałam Nikę, że się przyznała.

- No tak... wzięłam je. I te pieniądze z kuchni też. Potrzebowałam wtedy na lody, a teraz brakowało mi na kino. Dajecie mi za małe kieszonkowe, to co mam zrobić?

- Ale kochanie, nie możesz brać pieniędzy bez pytania! Jak ci brakuje, to musisz nam powiedzieć!

- I zawsze mi dacie? - upewniła się.

- To będzie zależało od sytuacji. Dostajesz kieszonkowe po to, żebyś nauczyła się gospodarować pieniędzmi.

Zamyśliła się.

- Czy rozumiesz, że zrobiłaś źle? - upewniłam się. - Że to jak kradzież? Przecież nie wzięłabyś niczego ze sklepu bez płacenia!

- No nie - odparła. - Ale to nie to samo.

Długo tłumaczyłam jej, że się myli. W końcu powiedziała, że rozumie, że przeprosi wszystkich i nigdy więcej tego nie zrobi. Ale minęły dwa tygodnie i sytuacja się powtórzyła...

Jak widać nie umiem wytłumaczyć Nice, że robi źle. Jak jej to uświadomić? Koleżanka mówi, że powinnam jej zabrać kieszonkowe. Ale ja się boję, że to pogorszy sytuację, a nie poprawi. Jestem przerażona postawą mojego dziecka.


Grażyna Leśniak z Opola

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje