Nigdy ze mną nie rozmawiasz...

W moim małżeństwie od początku tak było, że mąż pozostawił mnie samą z domem i z dziećmi.

Nie interesowało go sprzątanie, gotowanie, odrabianie lekcji przez syna i córkę. W dodatku uważał, że to ja powinnam  zarabiać na wydatki na jedzenie, środki czystości itp. Jego pensja była na ratę na samochód, a resztę odkładał. Nawet nie zauważał, że czasem po prostu mi brakuje do końca miesiąca.

Reklama

Kiedyś od koleżanki dostałam ofertę pracy w sklepie. Jestem salową, zarabiałabym więcej. Ale ja się nie znam na handlu... Wolałam nie ryzykować. Od tamtej pory wciąż mi zarzuca, że nie chciałam więcej zarabiać.

Doszło do tego, że zaczęłam pożyczać pieniądze od znajomych. Mężowi oczywiście nic nie mówiłam, zresztą od dawna nie chciał słyszeć o kłopotach finansowych. Ale w końcu wpadłam w tak zwaną pętlę - pożyczałam, żeby spłacić wcześniejsze pożyczki.

Nasza znajoma, nic mi nie mówiąc, zapytała męża, kiedy oddamy dług. Ten najpierw się zdziwił. Potem wkurzył się na mnie, dlaczego on nic o tym nie wie. Też nie wytrzymałam, krzycząc, że nic nigdy go nie interesowało. A ja nie mam tych pieniędzy, więc jak się tak oburza, niech spłaci długi...

Mąż nie odzywa się do mnie od tygodnia. Nie wiem, czy mam od kogoś pożyczyć znów pieniądze, żeby oddać koleżance, czy w końcu zostawić męża z tym, naszym wspólnym przecież, problemem.

Marta, 38 lat

 


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje