On jest dla ciebie za stary!

​Wracałam zmęczona z pracy i myślałam o tym, że moja 17-letnia Karinka ostatnio zmieniła się.

 Kiedyś opowiadała mi dużo o szkole, o tym z kim była i co robiła, a teraz nic... Przypomniałam sobie, że któregoś dnia zagadnęłam ją przy śniadaniu:

Reklama

- Córeczko, a może ty się zakochałaś? Jesteś teraz jakaś taka inna... Zauważyłam, że trochę się speszyła i odburknęła lekceważąco:

- No coś ty.

Teraz, pochłonięta myślami o córce, wychodziłam ze sklepu i... stanęłam jak wryta. Na parkingu zobaczyłam Karinę wsiadającą do jakiegoś eleganckiego samochodu. Wytężyłam wzrok i za kierownicą dojrzałam starszego od niej mężczyznę. Zaniepokoiłam się. Szybko wyjęłam komórkę z torebki. Wystukałam numer.

- Halo? - usłyszałam głos córki.

- Wszystko w porządku, kochanie? - spytałam

- Tak. Jadę do kina. Wrócę przed dziesiątą - usłyszałam.

Uspokoiłam się. Ale za chwilę zaczęłam zastanawiać się, kim był ten mężczyzna i z kim Karina umówiła się do kina?

Nie dawało mi to spokoju i czekałam na córkę aż wróci.

- Z kim byłaś w kinie? - spytałam, jak tylko weszła do domu.

- Z kolegą - odpowiedziała zdawkowo.

- Odwiózł was jego tata? - spytałam.

- Tata? - zdziwiła się.

- To kto prowadził samochód do którego wsiadłaś?

- Widziałaś nas? To właśnie był Sebastian. Mój kolega - wzruszyła ramionami.

Popatrzyłam na nią zdziwiona.

- Kolega?! Przecież on ma ze czterdzieści lat!!!

- Trzydzieści pięć - sprostowała córka.

- Zabraniam ci się z nim spotykać! - krzyknęłam. - On jest za stary! Powinnaś spotykać się z kimś dużo młodszym.

- Mamo, chłopaki w moim wieku to głupki i gówniarze. Sebastian jest zupełnie inny! Dojrzały, męski, imponuje mi wiedzą, ma klasę... - mówiła rozpromieniona.

- I daje ci prezenty! - nie wytrzymałam. -  Bo skąd masz ten ładny sweterek, który wczoraj miałaś na sobie? Nie wmówisz mi, że dostałaś od koleżanki...

Nie odpowiedziała.

- Uważaj, żeby ten człowiek cię nie skrzywdził... - przestrzegałam.

- Mamo, nic złego się nie stanie - powiedziała spokojnie i poszła do swojego pokoju.

Teraz dopiero zaczęłam mieć problem. Z jednej strony rozumiem, że ten facet jej imponuje. Na pewno na tle nastolatków potrafi zrobić wrażenie. Daje jej prezenty, płaci w kawiarni, restauracji... Pokazuje jej świat, do którego do tej pory nie miała dostępu, bo nie było ją na to stać. Ale przecież on oczekuje czegoś w zamian! To dojrzały mężczyzna i nie robi tego wszystko z bezinteresownej sympatii. Boję się, że ją wykorzysta...

Jak mam obronić przed nim córkę? Jak wytłumaczyć, że to facet nie dla niej?

Grażyna W. z Zamościa

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 31 (w sprzedaży od czwartku 1 sierpnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: córka | matka | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje