On tylko udaje, że się zmienił

​Po 30 latach małżeństwa powiedziałam: Dość!

Od początku mąż mi nie pomagał w wychowywaniu dzieci i zajmowaniu się domem. Tylko pracował i tłumaczył, że na nic więcej nie ma już czasu. Ja wprawdzie też pracowałam, ale zarabiałam niewiele, więc o tym nawet nie wspominał...

Reklama

Wiele przeszliśmy, wiem, że on mnie zdradzał. Ale uważałam, że dla dobra dzieci powinniśmy być razem. Potem myślałam, że jak odchowamy dzieci, może coś się zmieni, będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Ale nic z tego.

Przed dwoma laty miałam wypadek. Jechałam wtedy samochodem do mojej mamy, która mieszka na na drugim końcu Polski. Złamałam nogę, byłam potłuczona, trafiłam do szpitala, gdzie robiono mi badania. Mąż do mnie zadzwonił na drugi dzień. Jak się dowiedział, że "to tylko noga", uznał, że zajmie się mną mama. I ani razu mnie nie odwiedził.

Wtedy postanowiłam, że się z nim rozwiodę. Jestem w wieku, kiedy jeszcze można ułożyć sobie życie. Kiedy mu o tym powiedziałam, zaśmiał się, chyba nie dowierzając.

Ale potem sam trafił do szpitala. Miał stan przedzawałowy. Nigdy się nie badał, teraz okazało  się, że ma problemy. Od tamtej pory jego zachowanie wobec mnie się zmieniło. Poświęca mi uwagę, złagodniał.

Moja koleżanka mówi, że przestraszył się mojego odejścia, tylko udaje innego. Radzi mi, żebym wniosła sprawę o rozwód, tak jak postanowiłam. Nie wiem... A może on jednak się zmienił?

Jola (49 l.)

 

 


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje