Ona boi się zmienić swoje życie

Nie mogę narzekać na swój los. Miałam szczęśliwe dzieciństwo, znalazłam dobrego męża, mamy dzieci... Kiedy o tym myślę, zawsze mi żal Hani, mojej przyjaciółki od czasów dzieciństwa.

Nie mogę narzekać na swój los. Miałam szczęśliwe dzieciństwo, znalazłam dobrego męża, mamy dzieci... Kiedy o tym myślę, zawsze mi żal Hani, mojej przyjaciółki od czasów dzieciństwa. Jej rodzice rozwiedli się, gdy miała pięć lat. W dorosłym życiu nadal miała pod górkę. Wiązała się z nieodpowiednimi mężczyznami. Ma za sobą nieudane małżeństwo. Wychowuje dwójkę dzieci. 

Reklama


Od trzech lat znów była w związku z mężczyzną, który ją krzywdził. Całkowicie ją od siebie uzależnił. Tylko on pracuje, dobrze zarabia. Ona zajmuje się domem. Początkowo nic mi nie mówiła, ale i tak nie dało się nie zauważyć, że jest nieszczęśliwa. On traktuje ją jak maszynę do gotowania i sprzątania. Potem zaczęła się przemoc. 


Widziałam ją nie raz z siniakami na twarzy. Radziłam, żeby poszła na policję. Nie chce, ze względu na dzieci. On ją bije, ale jak mówi Hania, dla dzieci jest dobry. Bo je utrzymuje... Tłumaczyłam, że to bez sensu, dzieci rosną, wszystko widzą.
A ostatnio wyznała mi, że on ją zdradza. Przez tydzień nie miałam z nią kontaktu, nie wychodziła z domu, nie odbierała telefonu. Miała podbite oczy. Wszystko dlatego, że raz mu się postawiła. 


Udało mi się ją namówić na szczerą rozmowę. Poradziłam, by go zostawiła, nie może tak żyć. Pomogę jej coś wynająć. Broniła się, że sama nie utrzyma dzieci, boi się tego. Jednak w końcu się ze mną zgodziła. Ma mu powiedzieć, że odchodzi...
A ja zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam. Może nie powinnam jej narzucać własnego zdania?


Agnieszka, 36 lat

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje