Ona nie jest dla ciebie!

– Nasz Kacper chyba się zakochał… – powiedziałam mężowi. – Zaczął dbać o siebie, koledzy przestali wydzwaniać... – Najwyższy czas, żeby miał dziewczynę i spoważniał trochę – uśmiechnął się Witek. Byłam ciekawa, co to za dziewczyna.

Kacper, mój 17-letni syn długo przeglądał się w lustrze, uśmiechnął się zadowolony i ruszył do drzwi.

Reklama

- Dokąd wychodzisz? - spytałam.

- Oj mamo, z dziewczyną się umówiłem - powiedział i tyle go widziałam.

- Nasz Kacper chyba się zakochał...  - powiedziałam mężowi. - Zaczął dbać o siebie, koledzy przestali wydzwaniać...

- Najwyższy czas, żeby miał dziewczynę i spoważniał trochę - uśmiechnął się Witek. Byłam ciekawa, co to za dziewczyna.

- Powiedz mi coś o niej - zagaiłam, gdy wrócił.

- Poznałem Klaudię w szkole... - w głosie syna usłyszałam wahanie.

- Chodzicie do jednej klasy? - ucieszyłam się. - Znam ją?

- Nie, a w ogóle co to za przesłuchanie! - zdenerwował się nagle.

- Wcale cię nie przesłuchuję. Zaproś ją do nas jutro, chętnie ją z tatą poznamy - przekonywałam.

Kacper kiwnął tylko głową. Ale dziewczyny nie przyprowadził ani następnego dnia, ani potem.

"O co chodzi?" - zastanawiałam się. Po tygodniu przycisnęłam syna do muru.

- No dobrze - sapnął. - I tak się dowiecie... Poznałem Klaudię w zeszłym roku w szkole, bo miała u nas praktyki studenckie. Ona ma 23 lata i...

- Co? Jest 5 lat od ciebie starsza?! Kształci się na nauczycielkę i spotyka się z uczniem?! - po prostu mnie zatkało. - To niemożliwe, niedopuszczalne - zdenerwowałam się.

- A dlaczego? Kochamy się, nic złego nie robimy! - Kacper poczerwieniał ze złości.

- No pewnie! Nic złego! Ale ty masz dopiero 17 lat to znaczy jesteś nieletni, a ona jest dorosłą kobietą!

- I co z tego? - zaperzył się syn. - Jest mądra, wspaniała... sam będę decydował z kim się spotykam, nie wtrącajcie się - krzyknął.

- O nie, mój drogi! - odpaliłam - Zamierzam pójść do szkoły i powiedzieć twojej dyrektorce, kto u niej uczył dzieci! To niemoralne, żeby uwodzić nieletnich!

- Jak to zrobisz , wyprowadzę się z domu - wrzasnął Kacper i wybiegł z pokoju.

Byłam  zdezorientowana, tysiące myśli kłębiło mi się po głowie. "Przecież on musi się uczyć, a ona już zupełnie inaczej myśli o życiu, pewnie chce założyć rodzinę, mieć dzieci... Kacper to nie partner dla niej. Ale jak mu zabronię się z nią spotykać, to może rzeczywiście zrobić coś głupiego". Jak tylko mąż wrócił z pracy, roztrzęsiona opowiedziałam mu o wszystkim. Przyjął to znacznie spokojniej, niż ja.

- Wiesz, trochę go rozumiem - powiedział. - Starsza, bardziej doświadczona kobieta z łatwością mogła zaimponować młokosowi. Poczekajmy...

- Rozumiesz go? - nie wierzyłam własnym uszom. - Mamy czekać, ale na co? Na ślub?!

Zupełnie nie wiem, co robić. Jak rozmawiać z synem? Nie zamknę go przecież w domu, nie zabronię wychodzić. Jak postawię sprawę na ostrzu noża albo spotkam się z tą Klaudią i powiem , co o niej myślę, mogę go stracić. Czy rzeczywiście mąż ma rację, że należy przeczekać?

Aldona P. z Olsztyna

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje